Ten wieczny mrok – recenzja książki. Podróż w głąb siebie

Od jakiegoś czasu większość książek fantasy, które wpadały w moje ręce, nawet mimo obiecującego początku, zamieniała się w dość słabe romantasy. W związku z tym nie miałam specjalnych oczekiwań, biorąc się za Ten wieczny mrok. Okazuje się jednak, że nie wszystko stracone i wciąż powstają w tym gatunku książki, które nie żenują.

On – pogromca potworów, którego nie można zabić. Ona – jedyna ocalała z ataku na jej ojczystą wyspę. Razem wyruszą w epicką podróż, by odmienić swoje przeznaczenie.

Po zmroku Ankou walczy z potworami jako najbardziej nieustraszony i tajemniczy najemnik w Pięciu Krainach. Jednak codziennie po wschodzie słońca, na skutek potężnej klątwy, przemienia się w szkielet.

Flora, podręczna księżniczki Betheary z Kaer-Ise, razem z pozostałymi mieszkańcami wyspy zostaje zaskoczona przez barbarzyńskich najeźdźców. Cudem wychodzi żywa z masakry, lecz koszmaru, którego doświadczyła, nie zatrze nic. Wyrzuconą na brzeg nieprzytomną dziewczynę znajduje Ankou. Gdy Flora dochodzi do siebie, dobijają targu. On pomoże jej odnaleźć księżniczkę. Ona pomoże mu przełamać klątwę i… umrzeć. Raz na zawsze.

Kto by pomyślał, że zabicie kogoś, kogo nie sposób zabić, nie będzie takie łatwe?

Opis wydawcy

Ten wieczny mrok opowiada historię dwóch tragicznych postaci – Ankou i Flory. Ten pierwszy od 300 lat błąka się nocami po świecie i walczy z zagrażającymi innym potworami. Powstała na jego temat niezliczona ilość plotek i legend, które z prawdą mają niewiele wspólnego. Codziennie rano umiera, aby wieczorem powrócić do żywych i zająć się pracą. Flora z kolei jest podręczną księżniczki, w której jest potajemnie zakochana i która z dnia na dzień traci swój dom, bliskich i niewinność.

Zobacz również: Psy z Essex – recenzja książki. Flaki z olejem

Ten Wieczny Mrok
Źródło: Materiały promocyjne książki

Dziewczyna cudem przeżyła masakrę w swojej ojczyźnie, Kaer-Ise, a teraz musi na nowo określić, kim jest i co ze sobą zrobić. Z pomocą przychodzi jej Ankou, który znalazł dziewczynę i jej pomógł. Nie był w tym jednak do końca bezinteresowny – zauważył w niej coś, co wiązało się z przepowiednią na temat zdjęcia z niego klątwy. Ta z pozoru zupełnie odmiennych dwojga z czasem zaczyna się docierać i odkrywać, że są w stanie sobie pomóc. A to prowadzi nas już do pełnej przygód podróży, drodze do nowego życia (lub jak w przypadku Ankou – nieżycia).

Ten wieczny mrok ma w sobie bardzo dużo uroku. Bohaterowie budzą sympatię i wydają się po prostu ludzcy. Historie obojga są różne od siebie, jednak można się z bohaterami utożsamić i im współczuć.

Zobacz również: How Does It Feel? – recenzja książki. Koszmar z krainy elfów

Ten Wieczny Mrok
Źródło: Materiały promocyjne książki

Jest to klasyczna powieść drogi. Obserwujemy, jak Flora i Ankou dorastają do wzajemnej relacji, jak godzą się ze swoim losem i jak zmieniają się ich priorytety. Początkowo oni sami tego nie zauważają – zmiany są subtelne – jednak w finale książki oboje są zupełnie innymi postaciami niż na początku. To fajnie pokazuje też nasze, ludzkie przemiany – nie zauważamy ich, jednak patrząc wstecz, widzimy, jak różne wydarzenia nas ukształtowały. Na przykładzie bohaterów przekonujemy się też, że nawet po najgorszych chwilach podnosimy się silniejsi.

Książkę bardzo szybko się czyta. Jest napisana prostym językiem, a sama historia nie jest tak skomplikowana, żeby po ciężkim dniu w pracy czy na zajęciach, nie nadążać. Opowieść jest jednocześnie ciekawa i intrygująca, nie budzi negatywnych emocji.

Zobacz również: Zaklęci – recenzja książki. Okultyczne szaleństwo

Ten Wieczny Mrok
Źródło: Materiały promocyjne książki

To, co mi przeszkadza to fakt, że po jej skończeniu bardzo łatwo o niej zapomnieć. Nie budzi specjalnych przemyśleń, jest po prostu ładną historią. W trakcie czytania momentalnie weszłam w świat przedstawiony, jednak tak samo szybko się z niego wydostałam po zamknięciu tylnej okładki.

Dodatkowo, w powieści pojawił się wątek zmiany imienia przez głównego bohatera. I podczas gdy sama ta koncepcja i jej uzasadnienie były jak najbardziej w porządku, tak przeszkadzało mi… nowe imię. Zostało ono zapożyczone z Biblii i znaczeniowo pasowało, jednak samo w sobie raziło po oczach. Czytając je, miałam przed oczami niewyglądającego na 19-latka chłopaka, a starszego, śmiertelnie chorego mężczyznę. Dobór imienia, choć zrozumiały, zaburzał mi postrzeganie tej postaci.

Ten wieczny mrok to bardzo przyjemna opowieść. Na kilka dni przeniosłam się do świata bohaterów, który był zaskakująco przyjazny. Czy sięgnę po nią jeszcze raz? Pewnie nie. Historia, choć miła, nie zapadła mi szczególnie w pamięć. Z kolei będę polecać tę pozycję tym, którzy chcą przeczytać coś lekkiego, a jednocześnie niosącego za sobą jakieś wartości.


ten wieczny mrok

Autorka: Kate Pentecost
Tłumaczenie: Bartłomiej Nawrocki
Wydawca: Jaguar
Premiera: 8 maja 2024 r.
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Stron: 350
Cena katalogowa: 49,90 zł


Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Jaguar.
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Jaguar)

Plusy

  • Autentyczni bohaterowie
  • Wciągająca

Ocena

7 / 10

Minusy

  • Nie zapada w pamięć
  • Nowe imie bohatera
Julia Stolpa

Za dnia korpo, w nocy zaś redakcja. Dużo słucha, dużo ogląda, a najwięcej czyta. Miłośniczka kryminałów i fantastyki w nowoczesnym wydaniu. Nie pogardzi również podróżami i poznawaniem bardziej lokalnych obszarów popkultury.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze