The Boys – recenzja 4 sezonu. Więcej posoki, chłopaki wytrzymają

Chłopaki ponownie zapraszają widzów na kolejną dawkę ostrej zabawy z posoką w roli głównej. Czy jednak 4 sezon trzyma poziom, do którego nas ten popularny serial przyzwyczaił?

Wkraczając w 4 sezon The Boys, można było oczekiwać wiele. Tym bardziej że ostatni serial z tego świata, Gen V, otworzył furtkę na skuteczne zabicie supka – śmiercionośny wirus, który w kilka sekund eliminuje superludzi. Co więcej, walka pomiędzy zwolennikami Starlight i Homelandera staje się coraz bardziej zaciekła, a do Siódemki dołączają 2 nowe superbohaterki. Chłopaki muszą poradzić sobie z nowymi trudnościami, podczas gdy w tle rozgrywają się zaciekłe wybory prezydenckie.

Zobacz również: Supacell – recenzja serialu. Marvel nie dobił gatunku superhero

Czwarty sezon zdecydowanie zwolnił tempo serialu. Chłopaki wyruszali na misje, jednak poza nimi mierzyli się z własnymi problemami. Niestety nie każdy osobisty wątek miał dla mnie sens. Czasem, gdy bohater z tytułowej ekipy musiał zmierzyć się z przeszłością, miało się wrażenie, że wątki te wprowadzone zostały na siłę i nic nie wnosiły do całości produkcji. Problem ten dotyczył chociażby postaci Francuza, Kimiko czy Hugh i jego ojca.

Zobacz również: Doktor Who – recenzja serialu. Lepiej, ale czy dobrze?

Jednak nie tylko osobiste wątki nic nie wnosiły do fabuły The Boys. Choć momentami świetnie się bawiłam podczas oglądania, to mam wrażenie, że twórcy wszystkie przełomowe momenty trzymają na piąty, finałowy sezon. Choć dzieje się tu dużo, akcja nie posuwa się za bardzo do przodu. Nawet sam finał sezonu jest bardziej stonowany. Jednak, jak to zwykle w tej produkcji bywa, twórcy zostawiają nas z cliffhangerowym zakończeniem, które owocuje większą ilością pytań niż odpowiedzi. Osobiście liczę, że w związku z zakończeniem chłopaki spotkają się z uwięzionymi bohaterami serialu Gen V.

The Boys
kadr z serialu

The Boys jednak nie traci w przypadku brutalnych, często mocno odklejonych scen. Jest krwawo i to bardzo, czyli wszystko to, co wierni fani tej produkcji kochają najbardziej. Dodatkowo gra aktorska głównych bohaterów stoi na mistrzowskim poziomie. Antony Starr prezentuje nam bezlitosnego, aczkolwiek wciąż zagubionego w swoich działaniach Homelandera, którego głównym celem jest wyzbycie się resztek człowieczeństwa.

Na wyróżnienie zasługuje również Karl Urban grający Rzeźnika. W obliczu postępującej choroby Billy momentami mięknie, jednak sceny bohatera z Kesslerem zdecydowanie to nadrabiają. Sama relacja Rzeźnika z byłym przyjacielem jest świetnie napisana, a motyw ten został moim ulubionym wątkiem tego sezonu. Wiernych fanów może ucieszyć także powrót wielu postaci z poprzednich części, a także małe cameo postaci z serialu Gen V. Jednak również w tym przypadku pojawienie się na ekranie znanych twarzy niewiele wnosi do fabuły.

Zobacz również: Różowe lata 90. – recenzja pierwszej połowy drugiego sezonu. Welcome back, Wisconsin!

The Boys
kadr z serialu

Podsumowując, The Boys wciąż potrafi wciągnąć i wciąż jest świetną rozrywką. Jednak w porównaniu do poprzednich części czwarty sezon prezentuje się gorzej. Pozostaje czekać więc na finałową odsłonę i mieć nadzieję, że twórcy staną na wysokości zadania, bo poprzeczka jest wysoko zawieszona.

Fot. główna: materiały prasowe // Prime Video

Plusy

  • Świetna rozrywka z posoką w roli głównej
  • Gra aktorska
  • Wątek Rzeźnika i Kesslera

Ocena

7.5 / 10

Minusy

  • Wprowadzone na siłę osobiste wątki
  • Zwolniona akcja

Według innych redaktorów...

K W.
19 lipca 2024

Najnowszy sezon ma kilka diabolical momentów, ale tendencja spadkowa, która mogła być jedynie zadyszką w trzecim sezonie, tu jest już niestety wyraźna. Coś, co było świetną satyrą, która jedzie wszystkich po równo, zaliczyła mocny skręt. Nie to jest jednak największą wadą The Boys. To tylko i wyłącznie skrzętnie oraz przebiegle wykorzystany zabieg, który po pierwsze dał darmową reklamę nowemu sezonowi w social mediach – cudowne gównoburze z udziałem skrajnych lewicowców i prawicowców, którzy mają zdecydowanie za dużo wolnego czasu.

Jednak nader wszystko, zabieg ten odwrócił uwagę mniej uważnych widzów od scenariusza. A ten jest po prostu okrutnie zły. Dużo niepotrzebnych momentów, dużo rozwleczonych momentów, nielogicznych momentów i momentów deus ex machina. Największy regres zdecydowanie zaliczyła Gwiezdna, którą ubóstwiałem w poprzednich sezonach, a w tym… No, cóż – pomyślcie o scenie z ostatniego odcinka, w której ma pretensje do Hughiego. To nie ta sama Starlight (i to nie tylko z twarzy).

Nie ta sama Starlight i zdecydowanie nie te same Chłopaki. Moc serialu niestety się ulotniła – a szkoda.

5
Katarzyna Florczak

Lubi pisać, czytać, czasem coś namaluje. Zdarza jej się oglądać serial do piątej nad ranem. Fanka starych kryminałów, spaghetti carbonara i zachodów słońca nad morzem.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze