Jonka, Jonek i Kleks. Wydanie jubileuszowe. Tom 1 – recenzja komiksu

Wrzesień można oficjalnie uznać za czas powrotu do dziecięcych lat. Kultura Gniewu wydała Na wyspie Umpli-Tumpli, Ongrys zajął się Antresolką profesorka Nerwosolka, a Egmont postawił na wydanie jubileuszowe Jonki, Jonka i Kleksa.

Autorką komiksów o Jonce, Jonku i Kleksie jest Szarlota Pawel. Jak się dowiedziałem ze wstępu wydania jubileuszowego, nie tylko ja w pierwszym momencie miałem kłopot z rozszyfrowaniem, czy to autor, czy autorka. To zostało wyklarowane dopiero wtedy, kiedy Szarlota pojawiła się na jednym z pierwszych Ogólnopolskich Konwentów Twórców Komiksu w Łodzi w latach 90. Pierwszy komiks o Kleksie pojawił się w 1974 roku na łamach czasopisma Świat Młodych. Kolejne wydawane były do lat 90. Nie skłamię, mówiąc, że tysiące Polaków wychowało się na twórczości Szarloty Pawel, a ja miałem szczęście, że byłem jedną z tych osób.

Zobacz także: Na wyspie Umpli-Tumpli – recenzja komiksu. Powrót do dzieciństwa

Z okazji 50-lecia serii Egmont przygotował aż 3 tomy w hołdzie twórczości Szarloty Pawel. O ile jest to świetny pomysł, bo sam uwielbiam przygody Jonki, Jonka i Kleksa, to niestety nie obyło się bez wpadek wydawniczych, które kuły mnie osobiście w oczy podczas lektury, ale od początku… Jak już wspomniałem, wydanie ma wstęp przygotowany przez Adama Radonia – dyrektora Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi. Choć ma zaledwie 4 strony, to dobrze wprowadza w temat nowe osoby, jak i przedstawia ciekawostki, których mogą nie znać nawet starzy wyjadacze. Następnie mamy parę stron z czasopisma Świat Młodych. Jest to ciekawe, chociażby przez wzgląd na to, jak w późniejszym czasie ewoluowała postać Kleksa.

Jonki, Jonka i Kleksa
kadr z komiksu

Tutaj pojawia się pierwsze moje zastrzeżenie, bo zaraz później otrzymujemy strony z Przygód Jonki, Jonka i Kleksa z 1980 roku. Te historyjki są nowym wydaniem tych z poprzednich stron. Trzeba przyznać, że są nieco bardziej rozbudowane, ale czytając jednym ciągiem, można odczuć monotonię. Wszystko przez to, że wiemy już, jak opowieść przebiega. Zdaję sobie sprawę, że znajdą się osoby, dla których będzie to ciekawe, porównać sobie styl po 6 latach od pierwszego wydania, jednak mi pozostawiło niesmak. Następnie przechodzimy do opowieści z lat 1977-1978, które zbierają historie takie jak Pechowy magik czy Czarodziejski Flet, które swoją drogą mogliśmy czytać już na poprzednich stronach.  Nie rozumiem, czym kierował się wydawca, ustalając kolejność. Chronologią na pewno nie, ale to już pewnie sami zauważyliście.  Przyczyny tej decyzji pozostaną dla mnie tajemnicą, której nie udało mi się rozwiązać podczas lektury.

Zobacz także: Dziki Robot – recenzja filmu. Cybermatka Natura

Kolejnym mankamentem w moich oczach jest format komiksu, zwłaszcza biorąc pod uwagę liczbę kadrów na niektórych stronach. Na przykładzie historyjek Zimowe wakacje w górach czy Na wakacjach – kadry są tak pomniejszone, że aż trudno się to czyta. Możecie sobie wyobrazić, jak blisko twarzy trzymałem ten tom, aby doczytać się co poniektórych dymków. Zdecydowanie nie pomaga fakt, że na górze strony jest pasek z grafiką, która nic nie wnosi do całości. Można by z niego zrezygnować na rzecz rozciągnięcia nieco strony albo powiększenia formatu wydania. Najlepiej czytało mi się te zeszyty, w których było maksymalnie 8 kadrów na stronę jak w przypadku Zuchowych sprawności czy Porwania księżniczki. Ilustracje pięknie się prezentowały i nie musiałem mocno się natrudzić, żeby wszystko przeczytać.

Jonki, Jonka i Kleksa
kadr z komiksu

Warto powiedzieć jeszcze parę słów o dodatkach. Na końcu czeka nas obszerne posłowie Macieja Jasińskiego – autora artykułów i książek o historii polskiego komiksu. Podobnie jak w przypadku wstępu jest to zdecydowanie wartość dodatnia. Przybliża nam nie tylko kulisy powstawania Kleksa, ale i życie autorki. Na tak zwany deser czeka na nas jeszcze galeria okładek. Bardzo trudno nie porównać Jonki, Jonka i Kleksa. Wydania jubileuszowego z tym Na wyspie Umpli-Tumpli. Choć uwielbiam oba komiksy, to zdecydowanie wygrywa ten drugi. W tamtym przypadku znalazłem tylko jeden minus wydania. Wciąż warto mieć oba w swojej kolekcji, bo to ponadczasowe świadectwo sporego kawału historii polskiego komiksu.

Zobacz także: Asteriks. Przygody Gala Asteriksa. Tom 1 – recenzja komiksu

Podobnie jak w przypadku prac Mirosława Stecewicza, historie i ilustracje Szarloty Pawel zestarzały się jak dobre wino. Istnieje spora szansa, że przemawia przeze mnie nostalgia, ale trzeba zaznaczyć, że Szarlota przysłużyła się rozwojowi rodzimego komiksu. Łapałem się ponownie na tym, że uśmiechałem się szeroko podczas lektury. Choć nadal zapamiętam najlepiej te kultowe zeszyty jak Porwanie księżniczki czy Kleks i złota rybka, to całość czytałem z wielką przyjemnością. Jedynie zgrzytał mi wątek zachęcający do oszczędzania w Szkolnych Kasach Oszczędności (Tajemnica VII B). Nie żeby temat oszczędzania nie był ważny, ale nie pasował mi jakoś do postaci Kleksa. Przez to całość była dość sztuczna.

Jonki, Jonka i Kleksa
kadr z komiksu

Można rzec, że złota era polskich komiksów przeżywa swoje odrodzenie w 2024 roku. Ponowne wydania dzieł Szarloty Pawel, Tadeusza Baranowskiego czy Mirosława Stecewicza pozwalają na powrót do dziecięcych lat. Choć tak jak w tym przypadku nie każde wydanie trzyma poziom, to ostatnie miesiące pozwalają na zebranie wszystkich ważniejszych pozycji z tamtego kultowego okresu. Warto zaznaczyć, że niska ocena dotyczy głównie kwestii wydania jubileuszowego. Fabuła i ilustracje pozostają jednymi z najlepszych, jakie zapamiętałem z czasów dzieciństwa. Tutaj należy się szeroki ukłon za rozbudzanie mojej dziecięcej wyobraźni.

Źródło grafiki głównej: okładka komiksu

Plusy

  • Ponadczasowe historie o Kleksie
  • Ilustracje, szczególnie tam, gdzie są nieco większe
  • Ciekawy wstęp i posłowie

Ocena

5.5 / 10

Minusy

  • Dziwna kolejność zeszytów
  • Tam gdzie było ponad 8 kadrów na stronę, trudno było przeczytać dialogi
  • Powtarzalność historii niemal zaraz po sobie
Seweryn Kuk

Nałogowy kolekcjoner z ciągłym brakiem miejsca na swoje zbiory. Uwielbia mitologię nordycką, gry karciane i strategiczne. Aktualnie stara się nadrobić cały rynek komiksowy ubiegłego półwiecza. Enjoyer Sarniego Żniwa i Misji Kleopatry. Oba filmy widział ponad 50 razy.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze