Mortal Kombat 2 – recenzja filmu. Fatalny turniej

W 2021 roku Simon McQuoid podarował nam Mortal Kombat. Na produkcji zawiedli się zarówno fani kultowej serii gier, jak i krytycy filmowi czy miłośnicy sztuk walki. Australijski reżyser jednak nie spoczął na laurach. Nie przejął się ocenami środowiska i widzów. Dość szybko dostał zielone światło na realizację kontynuacji, dzięki czemu możemy właśnie oglądać w kinach drugą część MK. Czy po raz kolejny mamy filmowego potworka?

Film Mortal Kombat 2 otwiera atak Shao Kahna (Martyn Ford) na Edenię. Zostajemy wprowadzeni w historię księżniczki Kitany (Adeline Rudolph). Na oczach dziewczynki brutalnie zabity zostaje jej ojciec, a ona sama trafia pod opiekę najeźdźcy. Zaraz po tej scenie zostajemy przeniesieni do współczesności. Turniej, hucznie zapowiadany w pierwszej części, nareszcie się zbliża. Lord Raiden (Tadanobu Asano) z ekipą musi zrekrutować jeszcze jednego ziemskiego reprezentanta. Zostaje nim Johnny Cage (Karl Urban). Równocześnie poznajemy dorosłą już Kitanę, która potajemnie wspiera „tych dobrych” i marzy o zemście.

Zobacz również: Mortal Kombat – recenzja filmu. Festiwal cringu

Nie da się ukryć, że fabularnie Mortal Kombat 2 wypada naprawdę słabo. Cole Young (Lewis Tan), główny bohater pierwszej części, zostaje zepchnięty na dalszy plan (co akurat wychodzi produkcji na dobre). Jego miejsce zajmują Johnny Cage i Kitana. Pierwszy z nich wprowadza do filmu humor (często żenujący, ale ma kilka dobrych momentów), druga element emocjonalny (naciągany i mało angażujący, ale jest). Co ciekawe Cage to moja najbardziej znienawidzona postać z serii gier, a w wersji filmowej był zdecydowanie jedną z najciekawszych. Co prawda nie miał zbytniej konkurencji, bo aktorsko film niestety również nie dowozi. Kilka razy jednak zdarzyło mi się roześmiać (Jestem Johnny Kurwa Cage!). Z kolei, dla kontrastu, Kitana to moja ulubiona bohaterka od lat i w filmie wydawała mi się niezwykle spłycona, co dość mocno zabolało. Równie mało satysfakcjonująca była jej pierwsza walka, ale do tego wrócę za chwilę.

Pierwsza część zapowiadała turniej i w Mortal Kombat 2 nareszcie nadchodzi ten wyczekiwany moment. I tak naprawdę tylko on podtrzymuje uwagę, bo jak wspomniałam wcześniej fabularnie jest tu bardzo słabo. W międzyczasie za dużo tutaj bezsensownego gadania, pompatycznych słów, spiskowania czy chodzenia wte i we wte. Jak na produkcję, która opiera się na serii gier bijatyk, to pojedynków jest tu zdecydowanie za mało. I są za krótkie. Oczywiście, po raz kolejny, gracze rozpoznają znane fatality, słowne zaczepki czy ataki specjalne. Mam tu jednak ogromny niedosyt, tym bardziej, że większość starć jest po prostu kiepska.

Zobacz również: Mortal Kombat: Flawless Victory – recenzja książki. Czy na pewno takie flawless?

Kadr z filmu Mortal Kombat 2.
Kadr z filmu Mortal Kombat 2

Efekty specjalne wyglądają kiczowato i tanio. Ponadto absurd niektórych pojedynków jest naprawdę żenujący i nie chodzi mi tutaj o wymyślne dobijanie wrogów, a raczej o to jak niektórzy radzą sobie na arenie. Baraka (CJ. Bloomfield), który nie jest w stanie pokonać małpującego Cage’a? Pierwsza walka Kitany (o ironio, również z Cage’m!), w którym co prawda wygrywa, ale w niezbyt imponującym stylu? I nie, nie kupuję tutaj wymówki, że księżniczka działała po stronie dobra, więc dała fory hollywoodzkiemu gwiazdorowi.

Jeżeli martwicie się, że jakaś postać, którą lubiliście umarła – nic straconego! Każdego da się wskrzesić! I chociaż ten absurd sprawdza się w grze, gdzie fabuła nie ma tak wielkiego znaczenia, to jednak w filmie dość kuleje. Kano (Josh Lawson) nie żyje? Żaden problem! Wskrzesimy! To samo z Kung Lao (Max Huang). W międzyczasie jeden z pojedynków przegrywa Sindel (Ana Thu Nguyen), ale zostaje wskrzeszona, co właściwie nie miało żadnego wpływu na przebieg filmu i było po prostu zbędne. Ponadto wszystkie postacie, które pożegnały się ze swoim żywotem w Mortal Kombat 2 prawdopodobnie powrócą w kolejnej części, bo to właśnie zapowiadali członkowie drużyny, którzy przeżyli.

Zobacz również: Mumia: Film Lee Cronina – recenzja filmu

Kadr z filmu Mortal Kombat 2
Kadr z filmu Mortal Kombat 2

Zdecydowanie czuć, że w Mortal Kombat 2 twórcy się rozluźnili, dzięki czemu dostaliśmy film nieco lepszy, ale wciąż okropnie zły. Najbardziej bolą przeraźliwie sztuczne efekty specjalne, spłycanie postaci znanych z gier (Baraka, co oni ci zrobili???) czy pomijanie tych znaczących. Wiadomo, przez wiele lat wydawania kolejnych części gier, tych bohaterów zrobiło się naprawdę wielu i nigdy nie dogodzi się wszystkim, ale jakiś taki niedosyt mimo wszystko pozostaje. Tak jak w pierwszej części w finale ponownie mierzą się ze sobą Sub-Zero i Scorpion (co prawda w nieco innych formach), tak jakby twórcy nie mieli pomysłu, co jeszcze mogą zawrzeć w filmie. W scenach walki choreografie niestety nie powalają, co ewidentnie miały nadrobić efekty specjalne, ale jak wspominałam wcześniej, bywają dość kiepskie.

Mortal Kombat 2, podobnie jak część pierwsza, należy do filmów, które się ogląda i zapomina właściwie od razu po wyjściu z kina. Po seansie wróciłam do domu i dla równowagi odpaliłam sobie MK1 na konsoli. Przypomniałam sobie za co kocham tę serię. Z rezygnacją też stwierdziłam, że chyba te filmowe adaptacje nie są jej zupełnie potrzebne.

Fot. główna: kadr z filmu Mortal Kombat 2

Plusy

  • Nieco więcej luzu w porównaniu do poprzedniej części
  • Nawiązania do kultowych elementów z gry (fatality)

Ocena

5 / 10

Minusy

  • Fabularnie okropnie słaby i zdecydowanie za mało scen walk
  • Aktorsko kiepsko
  • Efekty specjalne to największa porażka tej produkcji
Katarzyna Jarczak

Tiara przydzieliła ją do Slytherinu. Kocha kino skandynawskie, a w szczególności duńskie. Do tego stopnia, że postanowiła się nauczyć tego języka. Jej celem jest przeczytanie manifestu Dogme 95 w oryginale. Dzień bez obejrzenia filmu lub odcinka serialu uważa za stracony. Uwielbia festiwale filmowe. Uprawia pole dance, a od niedawna gra na perkusji. W wolnych chwilach czyta książki.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze