Najlepsze filmy na Halloween według Popkulturowców


Koko-di Koko-da (2019)


Macie dość horrorów z monstrami i duchami bazującymi jedynie na tanich jumpscare’ach? Znudziły wam się powtarzalne fabuły pełne znanych wam już schematów? Może tym razem pora dać szansę horrorowi zupełnie innego typu. Koko-di Koko-da to kino bardzo specyficzne (o czym poniekąd świadczy już sam tytuł), pełne elementów surrealizmu, niedopowiedzeń, manipulacji czasem i naturalizmu. Nie jest to może film rozrywkowy (nieraz zostaniecie wyciągnięci ze swoich stref komfortu), ale jedno jest pewne – będziecie o nim rozmyślać przez długi czas.


Gabinet doktora Caligari (1920)


To już absolutna klasyka horroru – ekspresjonizm niemiecki w najlepszym wydaniu. Halloweenowy maraton to w końcu idealna okazja nie tylko do nadrobienia nowości ale również cofnięcia się do korzeni gatunków. Gabinet doktora Caligari zabierze was do onirycznego świata i przedstawi fabułę, która wciąż potrafi wciągać. Dodatkowo fakt, iż mamy do czynienia z kinem niemym nadaje samemu seansowi jedyny w swoim rodzaju klimat. Dajcie zabrać się do świata praktycznych efektów i niesłychanie dopracowanej scenografii. A po samym seansie warto przeczytać troszkę o kulisach powstania filmu, równie fascynujących jak sama produkcja.


Martwe Zło 2 (1987)


Uczta dla fana efektów praktycznych i strumieni wylewającej się krwi. Opuszczony, drewniany domek w środku lasu sam w sobie jest wystarczająco klimatyczny, a do tego demony, które opętają każdego kto do tego domku się zbliży. Mimo, że jest to sequel to historia opowiada inną wersję wydarzeń z oryginału, więc film bardziej przypomina remake. Jest tu również dużo komedii.


Dziedzictwo. Hereditary (2018)


Och, Ari Aster. Och, studio A24. W jakimże byłem szoku, gdy nie spodziewając się niczego ciekawego, dostałem horror, który nie dość że znalazł się momentalnie w topce moich ulubionych horrorów, to dodatkowo na nowo rozpalił moją miłość do tego gatunku. Dał nadzieję i wiarę, że horror w dzisiejszych czasach można nakręcić nie polegając wyłącznie na jumpscare’ach czy nie pisząc fabuły z myślą o typowej widowni serii Obecność. Hail Paimon!


Coś (1982)


Baza naukowa na Antarktyce, całkowicie odizolowana od reszty świata. W niej grupa badaczy, która ratuje tajemniczego psa, uciekiniera z oddalonej o kilka mil stacji badawczej… Na pierwszy rzut oka nic nadzwyczajnego, acz wewnątrz drugiej placówki naukowcy odnajdują ślady tajemniczej masakry. Szybko także okazuje się, że przygarnięty przez naszych bohaterów kundel jest zakażony wirusem…dosłownie nie z tej ziemi. Pasożyt zmienia wszelkie istoty, z którymi wejdzie w kontakt, w podobne sobie potwory, całkowicie zdolne do ukrywania się pośród reszty załogi. Nie wiadomo, kto został zarażony… a kto będzie następną ofiarą? Czy kolejna stacja badawcza upadnie przez pozaziemski gatunek? Czy potwór dopnie swego, a może zostanie pokonany? Czegóż można chcieć więcej na halloweenowy wieczór?


Shutter – widmo (2004)


Ta historia zaczyna się od wypadku samochodowego, choć nie można powiedzieć, że ktokolwiek został w ogóle potrącony – ciało znika. Główny bohater zaczyna doświadczać dziwnych, paranormalnych zdarzeń, które zaczynają coraz bardziej oddziaływać na jego życie. Tajemnicza zjawa prześladuje go, za nic nie mogąc ustąpić… Jaki jednak jest tego powód? Czy to złośliwy demon, który uwziął się na niewinnego człowieka, czy prawda… jest nieco bardziej skomplikowana? I wreszcie – czy tytułowe widmo zostanie odegnane w zaświaty?  


A jakie są wasze najlepsze filmy na Halloween? Dajcie znać w komentarzach!

Strony: 1 2 3 4 5

K W.

Nie lubi (albo nie umie) mówić zbyt poważnie i zawile o popkulturze. Nie lubi też kierunku, w którym poszedł Hollywood i branża gamingowa. A już na pewno nie lubi pisać o sobie w trzeciej osobie. W ogóle to on mało co lubi.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze