Najlepsze filmy na Halloween według Popkulturowców


Artykuł opublikowany pierwotnie 31 października 2022 roku


Dziś najważniejsze święto każdego maniaka horroru – Halloween! Wśród członków naszej redakcji również znajdują się miłośnicy tego dnia. I dlatego postanowiliśmy podzielić się z wami naszymi ulubionymi horrorami, które polecamy obejrzeć w ten wyjątkowo upiorny dzień. Oto najlepsze filmy na Halloween!


Zobacz również:

Najlepsze horrory w historii

Najlepsze filmy o zombie

Najstraszniejsi przeciwnicy w grach


Noc Żywych Trupów (1968)


Film, od którego wszystko się zaczęło. No, może nie do końca, bo martwi powstający z grobu pojawiali się w kinie jeszcze wcześniej, niż wizja zombie z Nocy Żywych Trupów. White Zombie z 1932 (!) roku oraz The Plague of the Zombies z 1966 roku przedstawiały żywe trupy na podstawie wierzeń wyznawców vodoo na terenie Haiti. Dopiero dzieło Romero nadało zombiakom kształt i formę, jaką znamy współcześnie. Night of the Living Dead jest dziś własnością publiczną, a więc można go legalnie ściągać z sieci czy wykorzystywać fragmenty filmu i scenariusza. Wszystko to za sprawą niefortunnej pomyłki i niezabezpieczenia produkcji prawami autorskimi. Sam film? Jestem dość świeżo po rewatchu i mimo ponad pięćdziesiątki na karku, trzyma się moim zdaniem wyśmienicie. Może nie straszy, ale klimat robi robotę, zaś przekaz wciąż pozostaje aktualny. Remake z lat 90-tych od Toma Saviniego jest zajebisty, natomiast bluźnierstwo powstałe w zeszłym roku należy omijać szerokim łukiem.


Lśnienie (1980)


Pierwszy seans Lśnienia zaliczyłem, gdy termometr pokazywał u mnie dobrych 39 stopni gorączki. Jest to horror, który naprawdę wpisał się wielkimi zgłoskami w świat filmu. Mimo 40 lat na karku, o tym filmie wciąż się mówi. W 2012 roku dostaliśmy produkcję Room 237, gdzie Lśnienie zostało wzięte pod lupę w kwestii teorii spiskowych – ukrytych znaczeń, symboli, które Kubrick miał umieścić w ekranizacji powieści Kinga. Sięgając nieco bliżej – któż nie pamięta jednego z niewielu plusów filmu Ready Player One, sekwencji poświęconej właśnie Lśnieniu? To dzieło miało niewiarygodny wpływ na popkulturę (mimo, że Kinga pluje na ten film), a rola Nicholsona zalicza się do grona najlepszych aktorskich występów w historii horroru. Szkoda, że Shelley Duvall nie może powiedzieć tego samego o swoim występie… Spełnieniem marzeń było obejrzeć dzieło Kubricka na dużym ekranie, co kilka lat temu zorganizowało Multikino.


30 dni mroku (2007)


Horrory to i też wampiry. To może dość odważne stwierdzenie, ale według mnie, wampiry z filmu 30 dni mroku są najlepszym przedstawieniem tych stworów we współczesnej kinematografii. Co zabawne, rok później dostaliśmy ich najgorsze przedstawienie w postaci ekranizacji Zmierzchu. 30 days of night, horror będący ekranizacją komiksu o tym samym tytule, zabiera nas do ogarniętego mrozem i ciemnością miasteczka Barrow na Alasce. Mieszkańcy, którzy nie zdecydowali się na wyjazd, szybko tego pożałują… Film ma niesamowity klimat, a także kilka niesamowitych scen.


Lament (2016)


2,5 godziny filmu w ciasnych fotelach kina studyjnego, potem jakieś 60 minut wykładu ze znawcą wierzeń wschodnioazjatyckich. Czego chcieć więcej? Ano dobrego spędzenia tych pierwszych 150 minut, za które zapłaciło się kupując bilet. Wszystko to dostaliśmy oglądając południowokoreański Lament – film z pogranicza horroru, kryminału i typowo azjatyckiego thrillera, zapraszający czasem w swoje progi dość groteskowy humor. Coś dziwnego dzieje się w zapyziałej wiosce, policjant z pobliskiego miasta podejmuje się śledztwa, dziwny obcokrajowiec zza Morza Japońskiego daje więcej pytań niż odpowiedzi, a jeszcze więcej niż pytań, daje nam nieufności i skrywanych tajemnic. I te tajemnice niech na razie zostaną nieodkryte, aż do momentu obejrzenia filmu. Jak mała wioska to i ludowe wierzenia, jak ludowe wierzenia to i wspomniany w drugim zdaniu Pan wykładowca z Uniwersytetu Jagiellońskiego – pytań po seansie było co nie miara, a odpowiedzi równie fascynujące, co film reżysera Hong-Jin Na.


Teksańska masakra piłą mechaniczną (1974)


Pierwsza Teksańska masakra piłą mechaniczną jest tym, co nam sprzedaje tytuł –  totalną masakrą na ludzkiej psychice i totalną masakrą w psychice aktorów. Dość wspomnieć, że ktoś się uszkodził skacząc z okna, ktoś się przypalił asfaltem, ktoś musiał siedzieć w duszącym makijażu przez półtora dnia, ktoś musiał grać w jednej ufajdanej koszulce przez miesiąc, bo nie było zapasowej, komuś trzeba było wyciąć dziurę w ręce, bo zawiódł rekwizyt puszczający krew. Wszystko dopełnia nieustanny krzyk oraz przerażenie w oczach i na twarzach bohaterów. Mistrzowski slasher, niekoniecznie zawsze równie mistrzowsko obierany za inspirację.


A na następnej stronie: klasyk Polańskiego, animacja Tima Burtona i kilka… komedii!


Strony: 1 2 3 4 5

K W.

Nie lubi (albo nie umie) mówić zbyt poważnie i zawile o popkulturze. Nie lubi też kierunku, w którym poszedł Hollywood i branża gamingowa. A już na pewno nie lubi pisać o sobie w trzeciej osobie. W ogóle to on mało co lubi.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze