Poprawność polityczna właśnie osiągnęła następny level

Ciągle im mało. Skrajne grupy interesów od lat głośno krzyczą o poprawności politycznej w Hollywood i, cóż – najczęściej osiągają swój cel. Bo albo coś zostaje scancelowane, albo staje się woke. Nie dziwię się więc, że po tak wielu przypadkach pokornej postawy Hollywoodu wobec żądań wprowadzenia nowych standardów w kinie i telewizji,  szefowie Netflixa i Amazonu poszli o krok dalej.

Jesteśmy bowiem świadkami wielkiego bojkotu Złotych Globów. Tych samych Złotych Globów, które od kilku lat spotykają się z oskarżeniami o rasizm. I tych samych Złotych Globów, które już jakiś czas temu postanowiły na te oskarżenia odpowiedzieć reformami. Tyle, że… Wcale nie powinny. Sezon Nagród Filmowych podlinkował wczoraj na swoim profilu artykuł z 2015 roku, z którego jasno wynika – Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej jest cholernie różnorodne. Mnóstwo tu zarówno kobiet jak i mężczyzn – kolorowych, mniej kolorowych, z każdego kontynentu. Można by się było przyczepić, że wśród członków nie ma żadnych czarnoskórych ludzi – okej. Nie wydaje mi się jednak, by to było przejawem rasizmu, gdy wśród członków panuje taka etniczna mieszanka. I warto zaznaczyć, że Złote Globy w tym sezonie obdarowały czarnoskórych artystów trzema z sześciu aktorskich statuetek.

Zobacz również: Kolejny film o Boracie – recenzja filmu. Orange Man Bad

Mimo wszystko presja grup interesów i zapewne wizja stracenia części przychodów spowodowały, że siódmego maja Stowarzyszenie ogłosiło nowe reformy. Jak sobie poradzić z oskarżeniami o rasizm, dyskryminację i branie łapówek? Po pierwsze – liczba członków w ciągu 18 miesięcy ma wzrosnąć o około 40-50 nowych dziennikarzy, z naciskiem na rekrutację czarnoskórych przedstawicieli prasy. Ba, Stowarzyszenie ma w tym celu zatrudnić nawet doradcę do spraw różnorodności, choć podobno jednego już mieli i zwolnili go po miesiącu czy dwóch – szczegóły jednak nie są znane. Po drugie – aby widzowie sobie nie myśleli, że komentarze o łapówkarstwie są prawdziwe, od teraz członkowie Stowarzyszenia mają zakaz przyjmowania wszelkich prezentów czy gadżetów od producentów. Dla przykładu, LA Times podaje, że Netflix zafundował członkom Stowarzyszenia wycieczkę do Paryża celem reklamy swojego serialu Emily w Paryżu. Takie plany reform wydają się chyba całkiem uczciwe i powinny spotkać się z aprobatą ze strony krytyków, prawda?

Otóż nie. Ten sam Netflix wraz z Amazonem, a teraz także Warnerem, powiedzieli, że to zbyt mało i zdecydowanie za późno. Że nie wierzą w dobre intencje Stowarzyszenia i zaprzestają z nimi wszelakiej współpracy. Za ich przykładem poszli kolejni. Telewizja NBC, która od dłuższego czasu przeprowadza transmisję z rozdania Złotych Globów, zakomunikowała, że w 2022 roku nie obejrzymy gali na ich antenie. Z medialnego szumu skorzystał także Tom Cruise, który zwrócił swoje trzy statuetki, a Stowarzyszenie potępili również między innymi Scarlett Johansson i Mark Ruffalo. Ten sam Ruffalo, który dopiero co wygrał statuetkę Globu za swoją rolę w To wiem na pewno i dziękował Hollywoodzkiemu Stowarzyszeniu Prasy Zagranicznej za to wyróżnienie.

Zobacz również: The Last of Us 2 i jego scenariusz – kiepskie decyzje, przesyt ideologii oraz kilka świetnych scen

Nasuwają się więc pytania – dokąd to wszystko zmierza, kto czego chce i jaki będzie końcowy rezultat. Osobiście pragnąłbym tego, aby ludzie odpowiedzialni za Złote Globy powiedzieli zwyczajnie jebać, nie to nie i mieli głęboko w poważaniu te wszystkie protesty, nagonkę i bojkotowanie. Tak jednak raczej się nie stanie. Bo skoro klęknęli raz, drugi, to zapewne klękną i trzeci. Ba, niecały miesiąc temu, 21 kwietnia, wyrzucono ze swych szeregów byłego przewodniczącego Stowarzyszenia, 88-letniego Philipa Berka. Powód? Podzielenie się ze swymi kolegami artykułem o Black Lives Matter implikującym, że grupa ta szerzy nienawiść rasową. Tak, polityka odgrywa obecnie zdecydowanie zbyt ważną rolę w popkulturze.  Oscary już dawno straciły na prestiżu, a wszystko zmierza ku temu, że będzie tylko gorzej, choć ciężko będzie przebić tegoroczną katastrofę. Nie rozpisuję się już o pozostałych efektach cancel culture czy jak kto woli woke culture – ale mieliśmy między innymi usunięcie Trumpa z sequela Kevina samego w domu, zniszczenie zarówno serialu jak i samej osoby Roseanne, wygrzebywanie starych tweetów Kevina Harta i Jamesa Gunna, usunięcie z Kosmicznego Meczu 2 KONTROWERSYJNYCH postaci czy najświeższy przykład, czyli wywalenie Giny Carano z Mandaloriana (ale gdyby zdobyła nagrodę dla Disneya, to w sumie nie byłoby tak źle).

Gwiazdy, które decydują się na bojkot Złotych Globów – ich motywację jeszcze rozumiem i jest dla mnie dość jasna. Bo to głośne, modne, trzeba się przypodobać i zabrać w tej sprawie głos jak najszybciej. Białe gwiazdy wypowiadające się o dyskryminacji i pouczające zwykłych śmiertelników, jak mają żyć – kocham to. Ale co stoi za takim Netflixem, głównym propagatorem politycznych ideologii i wizji świata w filmach i serialach? Ano nie chcę tu zbytnio wchodzić na grząskie grunty teorii spiskowych, ale kto się interesuje i śledzi Stany Zjednoczone ostatnich lat, ten wie, jakie rzeczy tam się wyprawiają. I wydaje mi się, że ten bojkot może być chęcią stworzenia czegoś swojego, zastąpienia Złotych Globów czymś, nad czym pieczę będzie sprawować Netflix czy Amazon albo przynajmniej ktoś mocno związany z tymi firmami. Tak jak media i Big Tech mają ogromny wpływ na kreowanie polityki w Stanach, tak platformy streamingowe mogą pragnąć większego wpływu w Hollywood. Bo skoro YouTube może wręczać nagrody YouTubowi za pracę na rzecz wolności słowa (HA!), to czemu Netflix z resztą platform streamingowych nie mógłby zrobić sobie swoich nagród i wzajemnie lizać sobie tyłków w kółku wzajemnej adoracji?

Zobacz również: Patokultura #1 – Justice League: Snyder’s Cut [+18]

Nie wierzę, że te wszystkie wielkie firmy walczące ze Złotymi Globami mają w zamyśle walkę z nierównością. Dawno przestałem podejrzewać tych gigantów – Netflixa, Amazona  o jakiekolwiek ludzkie odruchy. Dla znakomitej większości z nich liczy się tylko i wyłącznie kasa oraz władza. Różnorodność, o którą tak walczą, to nic innego jak próba poszerzenia swoich wpływów pod płaszczykiem szlachetnej walki w imię słabszych. Bo trzeba wmawiać mniejszościom, że są dyskryminowane, a w międzyczasie wprowadzać cenzurę na coraz to większą skalę, zabijając wolność słowa i wolność twórczą. To nie jest cenzura, jeśli my to robimy, nie? No ale dobrze, na razie może tyle, bo zaraz otworzę puszkę Pandory i wypłyną tematy polityczne i światopoglądowe. Chcę powiedzieć, że te wszystkie wielkie firmy walczące tak zaciekle o społeczną sprawiedliwość to banda zakłamanych hipokrytów, którzy w propagowaniu politycznych ideologii znaleźli zajebisty sposób na łatwą kasę, sławę i zwiększenie wpływów.

Daleki jestem od bronienia Złotych Globów, szczególnie po tegorocznej, okropnej gali, ale mnie zwyczajnie wkur*iła nagonka na Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej. Nagonka rozpoczęta przez kogoś, kto powinien w pierwszej kolejności spojrzeć na siebie i swoje gówniane produkcje, którymi karmi subskrybentów. Chu*owe czasy dla fanów kina i telewizji, a patrząc na bezczelność wytwórni, będzie jeszcze gorzej. Polityczny rak co raz szybciej podbija także branżę gier video, więc niedługo fanom popkultury, którzy będą mieli dość politycznego pierdololo, pozostanie układanie puzzli albo seans z planszówkami.

I nie wybaczyłbym sobie, gdybym nie wspomniał o największej ku*wie wśród wytwórni filmowych, także na koniec mówię – Disney ze swoimi monopolistycznymi zapędami, gówno-remake’ami, napluciem na Star Warsy i obciąganiem laski Chinom może iść się pier*olić.

Boże, miej w opiece Clinta Eastwooda.

Krzysztof Wdowik Opublikowane przez:

Nie lubi (albo nie umie) mówić zbyt poważnie i zawile o popkulturze. Nie lubi też kierunku, w którym poszedł Hollywood i branża gamingowa. A już na pewno nie lubi pisać o sobie w trzeciej osobie. W ogóle to on mało co lubi.

5 7 głosów
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Mateusz Chrzczonowski

„Polityczny rak co raz szybciej podbija także branżę gier video, więc niedługo fanom popkultury, którzy będą mieli dość politycznego pierdololo, pozostanie układanie puzzli albo seans z planszówkami” – dobrze, że lubię puzzle 😉

Skaza

Ładnie napisane!

Rozsądnybardziejniżty

Wszystko przez takie artykuły wrzucające wszystko i wszystkich do jednego wora poprawności politycznej. Nikt już nie traktuje „głosów rozsądku” poważnie, ponieważ większość tych głosów nie mówi nic sensownego. Gina porównała republikanów do Żydów, których mordowano za pochodzenie, nie za poglądy, a ty próbujesz ją bronić „wolnością słowa”. No szkoda, że nie powiedziała, że czuje się jak Polka w obozie koncentracyjnym, ciekawe czy byś ją bronił.

Last edited 2 miesięcy temu by Rozsądnybardziejniżty
Ira

@Rozsądnybardziejniżty – również popełniasz ten sam błąd, który próbujesz wytknąć – uogólniasz. Tym samym wypaczasz nawet swój podany przykład w kwestii słów Giny. Ona nie porównała Republikanów do Żydów ale wskazała, jak działa mechanizm nienawiści wspierany przez władzę. Iż wszystko zaczęło się od słów, popieranie nienawiści wobec tych co im w jakiś sposób „zawadzają”. Dokąd takie działanie mogą zaprowadzić słusznie podając przykład Holocaustu. Również dobrze mogła użyć przykładu Ruandy czy Kurdów itp. Wykorzystała zwyczajnie bardziej znany w społeczności przykład działania mechanizmu nienawiści. Pascal natomiast zrobił to samo, tylko nikt jego nie zwolnił, gdyż akurat atakował „nielubianą” stronę, a nie bronił ją. I tak dla mnie wielkie gówno stworzone przez polityką poprawności, co sprowadza się generalnie wyciszanie niewygodnych głosów i gadanie, jak jest cacy, gdy wcale tak nie jest.