Żegnaj, Eri – recenzja mangi. Komiksowa incepcja

W przerwie między kolejnymi tomami Chainsaw Mana na rynku pojawiła się jednotomówka od tego samego autora – Żegnaj, Eri. Czego można się po niej spodziewać?

Żegnaj, Eri pokazuje historię Yuty – dwunastoletniego gimnazjalisty, który dostał na urodziny swój pierwszy smartfon. Otrzymał go jednak nie bez powodu. Szybko okazuje się, iż jego matka jest śmiertelnie chora i chciałaby, aby chłopiec nagrywał ją tymże telefonem, by mieć po niej w przyszłości pamiątkę. Nagrania te doprowadzają go zaś do poznania Eri, tajemniczej dziewczyny z tej samej szkoły. Dwójka nastolatków postanawia stworzyć wspólny projekt. W jego trakcie jednak okazuje się, iż Eri skrywa pewien sekret, a prawdziwy cel ich wspólnej pracy jest inny niż ten przedstawiony Yucie.

Zobacz również: Chainsaw Man, tomy 1-6 – recenzja mangi. Nie każdy bohater ma wielkie ambicje

Gdybym miała opisać tę mangę jednym słowem, brzmiałoby ono: dziwna. Historia o filmie nagrywanym w filmie w innym filmie. Miejscami rozróżnienie, co się serio dzieje, a co nie, graniczy z cudem – i pewnie niektórym czytelnikom się to spodoba, ale też z pewnością nie wszystkim. Osobiście jestem gdzieś pomiędzy. Najpierw całkiem pasował mi ten koncept, aczkolwiek pod koniec trochę już za dużo się zrobiło tych warstw. A szkoda, bo główny wątek generalnie uważam za ciekawy, dopóki nie zrobił się aż tak bardzo wydumany.

Trudno omówić dokładniej plusy i minusy fabuły, nie wchodząc w spoilery. Nie chcę jednak psuć zabawy tym, którzy jeszcze nie sięgnęli po ten tytuł, więc ograniczę się do tych najbardziej „bezpiecznych” ogólników. Z pewnością warto docenić Żegnaj, Eri za oryginalność. Być może jestem jeszcze mało oczytana w mangach, ale nie natrafiłam do tej pory chyba na nic, z czym kojarzyłaby mi się ta pozycja. Na minus działają jednak pewne uproszczenia, które trudno zaakceptować nawet wtedy, gdy zawiesi się niewiarę. Z jakiejś setki uczniów na festiwalu filmowym absolutnie wszyscy poza Eri mają identyczną opinię i wszyscy wyrażają ją otwarcie, wręcz obcesowo? Trochę dziwna jednomyślność jak na tak dużą grupę. Prawie jakby wszyscy ci gimnazjaliści mieli wspólny umysł. No, albo jakby akurat autor tak potrzebował, żeby pchnąć akcję do przodu.

Zobacz również: Paradise Kiss – tom 1 – recenzja mangi

Sama Eri za to całkiem przypadła mi do gustu. Podobnie jak w przypadku drugiego głównego bohatera, Yuty, czuć, kto pisał tę postać, aczkolwiek lubię tę swoistą niezręczność kreacji Fujimoto. Oprócz tej typowej nuty Eri cechuje również spora pewność siebie oraz encyklopedyczna wręcz (i niezbędna dla fabuły) wiedza o filmografii. Dziewczyna jest całkiem charyzmatyczna, dzięki czemu przyjemnie obserwuje się jej poczynania. Nie udało mi się wprawdzie nawiązać z nią żadnej więzi emocjonalnej, ale przynajmniej jej urok osobisty był w stanie utrzymać przy niej moją uwagę.

Inaczej niestety ma się sprawa z Yutą. Gimnazjalista stojący za kamerą okazał się zupełnie nijaki. Niby coś tam robi, historię jakąś ma, ale summa summarum i tak odbierałam go bardziej jako narzędzie fabularne niż postać z krwi i kości. Ni mnie on ziębi, ni grzeje. Po prostu sobie tam jest, pomyka z kamerą i towarzyszy znacznie bardziej ciekawej od siebie Eri. Chyba nie do końca tak to powinno wyglądać.

Zobacz również: Chainsaw Man, tom 12 – recenzja mangi. Szkolne życie półdemonów

Jako że po Żegnaj, Eri sięgną też na pewno osoby nieznające innych dzieł tego artysty, warto dodać jeszcze ze dwa zdania o stylu rysunku. Jest on niewątpliwie dość specyficzny, przez co nie przypasuje każdemu – Fujimoto używa licznych, gęsto stawianych cienkich kresek, miejscami tworzących lekki chaos ze względu na ilość szczegółów. Osobiście lubię ten „artystyczny nieład”, aczkolwiek w tej konkretnej mandze często pojawiał się jeden szkopuł, który mi nie przypasował – dziwaczna mimika. Na całkiem sporej liczbie kadrów postacie robią naprawdę osobliwe miny i po paru takich z kolei coś zaczyna zgrzytać. Nie ma tego jeszcze na tyle, by poważnie wpłynąć na przyjemność z czytania, ale niestety wciąż wystarczająco, by od czasu do czasu przewrócić oczami.

Z innych nietuzinkowych zabiegów artystycznych mamy tu także „rozdwajanie” kadrów, które były nagrywane smartfonem przez Yutę. Lekkie przesunięcie grafik ma w domyśle tworzyć wrażenie poruszonego zdjęcia i odcinać nagrania od bieżących wydarzeń. Na początku nie do końca załapałam, o co z tym chodzi, ale po paru stronach idzie się domyślić. Nie wiem jednak, czy potraktować ten pomysł jako plus, czy też minus. Z jednej strony to całkiem kreatywny sposób na oddzielenie tych dwóch perspektyw, z drugiej zaś – po pewnym czasie to rozmywanie trochę męczy. Mam nieco mieszane uczucia.

Zobacz również: Chainsaw Man, tom 13 – recenzja mangi. Fanatyzm nie popłaca

Podsumowując, trudno mi określić Żegnaj, Eri jako tytuł jednoznacznie dobry lub zły. Skłaniam się raczej ku temu pierwszemu, niemniej jednak ma on swoje problemy, na które trudno całkowicie przymknąć oko. Główny wątek na koniec trochę przekombinowano, a forma czasem przerasta treść. Mimo wszystko jednak sam pomysł na historię wygląda ciekawie, a Eri ma sporo charyzmy i przyjemnie się za nią podąża. Poziom Chainsaw Mana to to może nie jest, aczkolwiek wciąż warto sięgnąć po ten tytuł – chociażby żeby mieć porównanie.


Żegnaj Eri okładka

Autor: Tatsuki Fujimoto
Tłumaczenie: Agnieszka Zychma
Wydawca: Waneko
Premiera: 14 czerwca 2023 r.
Oprawa: miękka z obwolutą
Stron: 200
Cena: 24,99 zł


ŚLEDŹ NAS NA IG
https://instagram.com/popkulturowcy.pl

Powyższa recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Waneko
Grafika główna: materiały prasowe – kolaż (Waneko)

Plusy

  • Ciekawy, dosyć oryginalny pomysł
  • Przyjemna główna bohaterka w charakterystycznym stylu autora
  • Ładna kreska (choć nie każdemu się spodoba)

Ocena

6.5 / 10

Minusy

  • Przekombinowane, miejscami naciągnięte zdarzenia
  • Specyficzna mimika bohaterów
  • Yuta taki trochę nijaki jest
Patrycja Grylicka

Fanka Far Cry 5 oraz książek Stephena Kinga. Zna się na wszystkim po trochu i na niczym konkretnie, ale robi, co może, żeby w końcu to zmienić i się trochę ustatkować.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze