KS: Oczywiście obsada jest kobieca. W zespole muzycznym również są same kobiety. Podejrzewam, że za sceną większość realizatorów stanowi siłę żeńską. Czy to dla Was również jest znaczące akurat przy produkcji SIX?
OS: Cudowną rzeczą jest to, że mamy zespół muzyczny składający się z samych kobiet. Miałam przyjemność posłuchać dziewczyn i ten stereotyp, że kobieta muzyk rozrywkowy może być gorsza niż muzyk rozrywkowy mężczyzna to jest po prostu bzdura, tzw. po angielsku bullshit. Bo grają tak, że czapki z głów panowie. Na pewno będzie nam to dodawało siły. Szczególnie dlatego, że jest to również mocno podkreślone w scenariuszu. Każda z pań, która gra w zespole, to są tak naprawdę utytułowane kochanki Henryka VIII. Bo to, że on miał żony nie znaczy, że oprócz tego nie miał jeszcze kochanek. Więc był bardzo kochliwy i każda rzeczywiście dotknęła tego cudu, jakim był Henryk VIII. (śmiech)

Mamy świetne utwory muzyczne i nam się to doskonale śpiewa. Każdy utwór jest inny, w innym stylu. Dzięki temu możemy też pokazać się w swojej kobiecości, takiej tu i teraz, ale i w takich rzeczach, z którymi na co dzień nie miałybyśmy możliwości się zmierzyć. Dlatego też dla mnie jako Olgi jest to bardzo ważny moment mojego życia, że biorę w tym udział.
Zobacz również: Alicji Kraina Czarów – recenzja. Zaklęta w czasie
MB: Bardzo fajne jest też to, że zostały zebrane tutaj bardzo silne dziewczyny, wyraźne osobowości i charaktery. Każda z nas jest różna i ciekawa, charyzmatyczna. Wydawałoby się, że jest to mieszanka wybuchowa i może tutaj dojść do jakiejś kolizji a jest wręcz przeciwnie. Jest bardzo duża sympatia i szacunek. Dużo się śmiejemy, pomagamy sobie. I oprócz tego, że pracujemy, to też się dobrze bawimy.

OS: Na pewno dla każdej z nas jest to też mierzenie się ze swoimi różnymi oczekiwaniami względem samych siebie i ambicjami. Ja na przykład walczę z tańcem – mówię o tym głośno, bo nie jestem tancerką na co dzień. Do tej pory nie musiałam tańczyć jak Britney Spears, Beyonce, Lady Gaga. Takie synchroniczne tańce przy tak pięknej i trudnej choreografii Eweliny są dla mnie wielkim wyzwaniem. To jest naprawdę ogrom pracy wewnętrznej, którą my wykonujemy między próbami, pomagając sobie i wspierając się, o czym mówiła Marta.
MB: A to, że Olga tak ocenia się w sferze choreograficznej nie oznacza, że jest prawdą. My widzimy to nieco inaczej.
Zobacz również: Matylda – recenzja spektaklu. Hit z West Endu w Teatrze Syrena
KS: A czy w takim razie odnajdujecie się w swoich postaciach? Czy na przykład jakbyście miały okazję, to byście się zamieniły?
MB: Ja bym nie oddała swojej królowej za nic. Kocham ją, uwielbiam. Jane Seymore to jest królowa, którą sobie upatrzyłam od samego początku, jak tylko pierwszy raz się z nią spotkałam. Przy moim pierwszym spotkaniu w ogóle z SIX i tą muzyką od razu ukochałam numer Heart of Stone. Ukochałam sobie tę królową jeszcze później, jak zobaczyłam, że ma też blond włosy i stwierdziłam, że to jest przeznaczenie. Jesteśmy sobie pisane. No i jak się dowiedziałam, że SIX będzie w Polsce to wiedziałam, że idę na casting od razu na Jane Seymore i będę śpiewać Heart of Stone. A jak się okazało, że jeszcze to dostałam, no to czego chcieć więcej.

OS: Ja przyznam szczerze, że spodziewałam się, że dostanę Katarzynę Aragońską. Może też dlatego, że jestem po prostu najstarsza z całej obsady. Prawda jest taka, że moje doświadczenie życiowe jest trochę inne niż na przykład Marty Skrzypczyńskiej, która jest o 15 lat ode mnie młodsza. Ale ja bym swojej Aragońskiej nie oddała. Co ciekawe, na pierwszej próbie do SIX, pierwszy raz mi się zdarzyło w mojej pracy z reżyserami, że spotkanie z Eweliną Porczyk-Adamską polegało na tym, że ona przez 4 godziny tłumaczyła nam i mówiła konkretnie, jaka ta postać jest. Ona nam to określiła w żywiołach, kolorach i tym wszystkim, co możemy złapać między wersami…
MB: …nawet w członkiniach Spice Grils. Moją ulubioną zawsze była Emma Bunton i nawet właśnie ją dostałam, więc to przeznaczenie.
Zobacz również: Niedziadersko o teatrze czyli jak to robi „Podcast o Teatrze” – rozmowa z Katarzyną Niedurny i Katarzyną Waligórą
OS: Ale ciekawa jest też sytuacja i trzeba by było zapytać się dziewczyn, które mają podwójne role. Na przykład Agnieszka Rose, która właśnie gra Jane Seymour i Katarzynę Aragońską. I jak ty sobie to układasz? Która rola jest Ci bliższa?
Agnieszka Rose (AR): One są zupełnie różne. Każdą z nich gdzieś na co dzień jestem. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, którą wolę.

