Księga czaszek – recenzja książki. Nieśmiertelny gniot

Księga czaszek Roberta Silverberga obiecuje nam podróż do owianego tajemnicą, umiejscowionego na odludziu zakonu bractwa, które odkryło drogę do nieśmiertelności. Intrygujący temat, prawda?

Cztery osoby, cztery odmienne charaktery, przedstawiciele różnych środowisk, innych wyznań, wyruszają na poszukiwanie nieśmiertelności obiecanej w starożytnym manuskrypcie o niejasnym pochodzeniu.Oliver, Timothy, Eli oraz Ned w trakcie przerwy semestralnej ruszają do Arizony, gdzie siedzibę ma mieć tajemnicze bractwo, którego członkowie pokonali śmierć i przestali podlegać naturalnemu cyklowi życia. Od setek lat strzegą tej tajemnicy, a tak w każdym razie każe przypuszczać tajemnicze pismo, zgodnie z którym ceną nieśmiertelności jest ofiara – jedna dobrowolna, jedna narzucona. Jedynie czterech kandydatów może ubiegać się o nauki. Jedynie dwóch zostanie przyjętych. Samobójstwo i morderstwo – oto cena życia wiecznego. Czy marzenia o nieśmiertelności to jedynie ułuda? Czy poświęcenie przyjaciół pozwoli uzyskać młodym studentom to, po co przybyli na pustynię? Czy Księga Czaszek stanowi potężny artefakt, czy jedynie pułapkę wabiącą kolejne ofiary bractwa?

– opis wydawcy

Zacznijmy od tego, że nowe wydanie tej intrygującej powieści z 1972 roku przyciąga wzrok mroczną, pobudzającą wyobraźnię okładką. Widzimy na niej wyłaniającą się z ziemi ogromną, przepołowioną czaszkę. Łypie ona na czytelnika jednym błyszczącym okiem i straszy drugim – pustym oczodołem. Pomiędzy tymi dwiema połówkami twarzy znajdziemy pogrążone w ciemności wejście. Dokąd prowadzi? Czy za tymi wrotami odkryją się przed naszymi protagonistami największe sekrety świata? Ta utrzymana w czerniach, brązach i żółciach okładka z pewnością zachęci niejednego czytelnika do przyjrzenia się bliżej tej książce. Środkowa część oprawy jest zdobiona wyłaniającymi się z czerni czaszkami, co dodaje jej jeszcze więcej makabryczności. Jednak piękna okładka to nie wszystko. A wbrew temu, co obiecuje nam tłumacz w przedmowie, podróż, która nas czeka, wcale nie będzie taka fantastyczna, jakbyśmy tego chcieli. I to zarówno pod kątem gatunku, jak i jakości.

Zobacz również: Kolory zła: Czerwień; recenzja filmu

Księga czaszek zaczyna się od perspektywy prowodyra, który znalazł i przetłumaczył starożytny manuskrypt zwany Księgą czaszek. Eli Stienfield mało nam jednak zdradza na temat tajemniczego tekstu. Zamiast tego raczy nas pełnymi nienawiści, jadu i zazdrości monologami na temat swoich kolegów, dziewcząt i jego codziennych trudów życiowych od czasów dziecięcych. Od pierwszych stron poznajemy tego bohatera jako osobę pełną uprzedzeń, która jednocześnie czuje się gorsza i lepsza od wszystkich innych. Niestety to dopiero początek. Każda z kolejnych perspektyw odsłania przed nami obdarte z empatii, egocentryczne  i pełne wyuzdania myśli naszych bohaterów.

Choć zarówno w opisie, jak i w przedmowie obiecuje się nam, że postacie, które poznamy, różnią się od siebie znacznie, a świat postrzegają zupełnie inaczej, ja widziałam w nich same podobieństwa. Owszem, Eli, Ned, Oliver i Timothy pochodzą z różnych światów, z różnych religii i środowisk, ale wszyscy są tak samo zepsuci, płytcy, małostkowi, wulgarni i amoralni. Czytając ich punkty widzenia, miałam nieodparte wrażenie, jakbym obcowała z tą samą postacią w 4 odsłonach. Ich myśli były na tyle ohydne i zbędnie obraźliwe, że aż ciężko mi było przez nie przebrnąć.

Zobacz również: Czarownica Zora. Tom 1. Czarownica idzie do szkoły – recenzja komiksu

Jako czytelnicy wyruszamy z bohaterami w drogę przez Stany Zjednoczone, która ma zaprowadzić nas do wymarzonego celu: poznania tajemnicy nieśmiertelności. Jednak najpierw musimy przetrwać festiwal bardzo mało przyjemnych scen i przemyśleń. Przyczyniają się one do tego, że nie obchodzi nas zbytnio, czy któryś z głównych bohaterów umrze, czy nie. Według 9. misterium, powtarzanego jak mantra przez całą książkę, dwóch musi zginąć, by dwóch mogło żyć wiecznie. Nasi bohaterowie wielokrotnie wracają do tego myślami, bez żalu spisując kolegów na straty.

W świecie widzianym oczami tych czterech nie ma zbyt wiele piękna. Osoby przez nich spotykane, choć zabierane przez nich do łóżek, opisywane były w sposób niepotrzebnie skupiający się na ich niedoskonałościach – od brzydkich rysów twarzy, przez za dużą wagę, aż po niepełnosprawności. Czasem trudno było oprzeć się wrażeniu, że autor wykorzystał te postacie, by móc opluć jadem cały otaczający go świat. Problemów z tą książką jest tak wiele, że aż nie wiadomo, gdzie zacząć.

Zobacz również: Duchowy przewodnik po Polsce, czyli 101 wycieczek z dreszczykiem – recenzja książki

Kobiety są tu jedynie obiektami seksualnymi, traktowanymi przedmiotowo w sposób, który pozostawia niesmak. Autor używa ich zupełnie jak bohaterowie, nie nadając im żadnych cech poza tymi fizycznymi. I zapewne nie byłoby to tak wielkim problemem, gdyby nie to, jak wiele czasu poświęca się na dywagacje natury seksualnej zamiast na rozwój fabuły, którą nam obiecano. I o ile zgodzę się, że seks może być tematem mocno obecnym w życiu studentów, to dziwi mnie trochę, jak bardzo mocno spycha on kwestie tajemniczego tekstu bractwa na drugi plan.

Po drodze do Arizony, do życia wiecznego, mają miejsce bardzo płytkie, pobieżne rozważania na temat nieśmiertelności, tego, czy tekst przetłumaczony przez Elia może okazać się prawdą, i co się stanie, jeśli nią będzie. Większość tego typu rozważań bardzo szybko zbacza na wspomnienia, fantazje i zdarzenia z udziałem płci pięknej. Nawet gdy czytelnik myśli, że oto teraz dotarliśmy do momentu, w którym wszystko się zmieni, a bohaterowie będą musieli przewartościować swoje poczynania, autor znajduje powód, by wcisnąć do narracji kolejne obrzydliwe, problematyczne opisy aktów seksualnych.

Zobacz również: Kończy się czas; recenzja książki. W Teksasie wciąż jest kara śmierci

Ciężko jest wciągnąć się w tę książkę. Bohaterowie są bardzo antypatyczną zgrają, z rodzaju tych, co odjeżdża z piskiem opon, widząc nieszczęśliwy wypadek na drodze. Motywy naukowo–fantastyczne, które ponoć są powiązane z fabułą, były jak igła w stogu siana – niemożliwe do odnalezienia. A język książki trudny do zdzierżenia przez liczne wulgaryzmy i prostacki styl wypowiedzi. Nie jestem osobą pruderyjną ani też łatwą do zniechęcenia, jeśli chodzi o powieści, ale nie rozumiem fenomenu tej konkretnej pozycji. Szczególnie w kontekście ponownego jej wydania. Księga czaszek propaguje bardzo krzywdzące spojrzenie na kobiety i homoseksualistów. Podejmuje tematy religii, kultu i sekciarstwa w bardzo powierzchowny sposób, który w żaden sposób nie wybrzmiewa, a zakończenie pozostawia niesmak.

Jakby tego było mało, autor w swoim posłowiu w żaden sposób nie odnosi się do problematycznych aspektów swojego dzieła. Zamiast tego skupia się na dywagacjach na temat gatunkowości, porównaniach do innych dzieł, i tego, że krytycy, choć zaskoczeni i niezgodni co do gatunku, komplementowali i komplementują książkę do dziś. Ja jednak uważam, że o wiele ważniejszym pytaniem od tego, czym jest ta powieść, jest to, po co jest ta powieść? Droga bohaterów i zakończenie niczego nie klarują ani nie wnoszą niczego interesującego do dyskursu na temat nieśmiertelności, kultów i sekt. Aż żal patrzeć, jak ta przeseksualizowana narracja, skupiająca się na zgniłych w środku chłopaczkach, rujnuje najciekawszy element całej historii.

Jest to kolejne wydanie tej powieści, a ja mam nadzieję, że ostatnie. Nieśmiertelność może i jest kusząca, ale niektórym rzeczom należy pozwolić umrzeć. Tak też jest w przypadku tej książki. Nie rozumiem jej fenomenu. Nie jest według mnie tak ponadczasowa jak twierdzi tłumacz i autor. A cena nieśmiertelności, zakłamanie kultów i zaślepienie młodych ludzi nie wybrzmiewa w niej wcale. Jest to nieciekawa podróż z nieciekawymi bohaterami o ciekawej destynacji, która zostaje jednak spłaszczona przez mało inspirujących bohaterów.


Księga czaszek okładka

Autor: Robert Silverberg
Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski
Wydawca: Vesper
Premiera: 31.05.2024r
Oprawa: twarda
Stron: 256
Cena katalogowa: 49,90 zł


Źródło grafiki głównej: materiały promocyjne – kolaż (Vesper)

Plusy

  • Mroczna, przyciągająca oko szata graficzna
  • Intrygująca tematyka nieśmiertelności

Ocena

2 / 10

Minusy

  • Za małe skupienie na bractwie i jego rytuałach
  • Antypatyczni bohaterowie
  • Problematyczna treść
Monika Wójtowicz

Fanka klasycznego kina grozy, musicali i dramatów psychologicznych. Uwielbia superbohaterów, Doktora Who i fikcyjnych seryjnych morderców. W wolnych chwilach zaczytuje się we wszystkim, co wpadnie jej w ręce, tańczy Pole Dance, gra na gitarze i spaceruje z ukochanym psiakiem.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze