Twenty One Pilots, czyli nie album, ale zespół koncepcyjny

Od premiery najnowszej płyty Twenty One Pilots minął miesiąc. Clancy to kolejny album koncepcyjny w historii twórczości zespołu, który niesamowicie podniósł poprzeczkę na fanów duetu. Dlaczego? Bo Twenty One Pilots od lat sukcesywnie buduje własny świat, pełen autorskiego lore, który na spokojnie mógłby zostać kolejną głośną sagą fantasy. Nawet najwierniejsi fani mogą mieć problem z nawigowaniem po twórczości grupy. Przyjrzyjmy się więc razem fenomenowi zespołu koncepcyjnego oraz świata DEMA. 

Twenty One Pilots od początku stanowi unikat na scenie muzycznej. Zaczynając od trudności artystów z umiejscowieniem gatunkowym własnej muzyki, a kończąc na wysiłku władanym w twórczość dookoła niej. Już wczesne albumy charakteryzowały się niebanalnymi metaforami, a od wydania Blurryface w 2015 roku zaczęło się powolne budowanie historii wokół płyt. W tym tekście przyjrzymy się elementom skomplikowanego świata DEMA, który przewija się w teledyskach, tekstach czy całej symbolice zespołu. Nie da się bowiem zakwestionować, że trudno by szukać podobnego muzycznego fenomenu, jakim jest konsekwentnie poszerzane lore świata Twenty One Pilots.


Początki, czyli czym jest DEMA?


DEMA to fikcyjna lokalizacja wprowadzona przez zespół. Miejscem rządzi dziewięcioro biskupów (ang. bishops), którym przewodzi Nico – główny antagonista, czarny charakter. Zarówno DEMA, jak i jej władca symbolizują zniewolenie, zagrożenie oraz kontrolę. Alter ego lidera zespołu, Tylera Josepha, nieustannie zmaga się z niebezpieczeństwem pochodzącym od Nico. Pierwsze sugestie tej dynamiki pojawiły się na wspomnianym wcześniej albumie Blurryface, a właściwy debiut nastąpił na późniejszej płycie Trench. W 2018 roku Trench wprowadził w pełni świat przedstawiony wraz z bohaterami, przeciwnikami i całą symboliką opartą na elementach pokazywanych w teledyskach oraz tekstach piosenek.

Zobacz również: twenty one pilots – Clancy – recenzja albumu

Co więcej, zanim pojawił się album, zespół rozpoczął skomplikowaną, ale cichą kampanię promocyjną. Na oficjalnej stronie zespołu zaczęły pojawiać kody, symbole i odwołania – prowadziły one do osobnej witryny, która stała się nośnikiem informacji na temat powstającego albumu koncepcyjnego. Może nawet nie tyle informacji, co lakonicznych materiałów, będących częścią budowanego powoli świata. Z perspektywy czasu wiemy już, że zamieszczane tam teksty służyły jednocześnie zapowiedzi kolejnej płyty, jak i stworzeniu bazy materiałów okołomuzycznych w twórczości zespołu.


Autorska symbolika


Zanim przyjrzymy się samym teledyskom i tekstom, warto zwrócić uwagę na bogactwo elementów, które bynajmniej nie są charakterystyczne dla grup muzycznych. Nawet przy albumach koncepcyjnych, zazwyczaj wszystko rozgrywa się w treściach przekazanych bezpośrednio na płycie. Twenty One Pilots natomiast nie stosują się do tego zupełnie. Świat DEMA posiada mapy, listy głównego bohatera, grono postaci po stronie zarówno biskupów, jak i rebeliantów, a także własne legendy i symbole.

Zobacz również: Rod Stewart Live in Concert – relacja z koncertu w łódzkiej Atlas Arenie

twenty one pilots
Mapa DEMA/ źródło: dmaorg.com

Przede wszystkim, zespół przedstawił dwie grupy bohaterów – biskupów wprowadzonych w piosence Nico and the Niners oraz rebeliantów z piosenki Bandito. Wśród tych drugich znajduje się postać grana przez Josha Duna, perkusistę zespołu. Wskazuje on drogę postaci Tylera Josepha – która, jak wiemy z najnowszego krążka, nosi imię Clancy. Dzięki nim poznajemy świat przedstawiony oraz niewolę, której sprzeciwiają się banditos. Kolejne albumy ukazują podróż od zniewolenia do buntu, do wolności, do poradzenia sobie z własnymi demonami.

Ważną rolę w symbolice grają kolory, jako że każdej płycie towarzyszy główna barwa, która dominuje merch, logo zespołu, a także wygląd samych artystów. Najnowszy krążek jest zdominowany przez czerwień – dwa albumy wcześniej nazwaną rebeliancką. Charakterystycznym elementem też są stroje – banditos zawsze pokazywani są w ciemnych zestawach z żółtymi elementami, a podczas występów muzycy dodatkowo używają farby – czarnej w przypadku lidera, oraz odpowiedniego koloru albumu w przypadku perkusisty.


Teledyski jako główne źródło lore


Słuchając muzyki na co dzień, rzadko kiedy oglądamy też teledyski. Niemniej jednak, warto się z nimi zapoznać, a już szczególnie kiedy służą one głębszemu celowi niż nabijanie wyświetleń. W przypadku Twenty One Pilots część video, szczególnie z trzech ostatnich albumów, łączy się ze sobą. Stanowią one źródło całej historii Clancy’ego oraz DEMA. Oficjalne teledyski piosenek pokazują lokacje świata, przewijające się w nich postacie, a także fabułę rozgrywającej się opowieści.

Śledząc uważnie kolejne utwory, możemy dostrzec kolejne rozdziały opowieści. Co więcej, na pewnym etapie zespół pokusił się nawet o Cinema Experience, które później okazało się elementem fabuły, a było niemałą gratką dla fanów. Zbiór dostępnych klipów można by potraktować jak oszczędny w treściach serial. Na dodatek najnowszy album nie ma ani jednej piosenki bez teledysku, co ma niebanalne znaczenie w opowieści o rebelii głównego bohatera.

Zobacz również: Najlepsze albumy 2024 roku

Warstwa wizualna jest też istotna nawet w przypadku braku teledysku, kiedy piosenka otrzymuje jedynie grafikę w tle lub zapętlony gif, co jest częstą praktyką w serwisach takich jak YouTube. Przykładowo, zanim jeszcze pierwsza mapa została oficjalnie opublikowana, pojawiały się materiały, które później stały się jej częścią. Znajdziemy na niej zarówno okładkę albumu Blurryface, który rozpoczął budowanie świata, jak i tło piosenki Neon Gravestones z krążka Trench. Choć są to małe szczegóły, umieszczanie ich zawczasu dowodzi, jak wiele pracy zespół wkłada w swoją twórczość nie tylko w warstwie muzycznej.

twenty one pilots
Fragment mapy DEMA/ źródło: dmaorg.com

Teksty – metafory własnego umysłu podane publiczności


W moim odczuciu teksty utworów tego zespołu zasługują na osobny artykuł, albo i literackiego Nobla. Jednak nawet oddalając się od osobistych preferencji, warto docenić kunszt metafor, które oferuje grupa. Chociaż dla nieanglojęzycznych słuchaczy wysoki poziom słownictwa może stanowić barierę, warto wgłębić się w przekazywane myśli. Zespół niejednokrotnie pokusza się o zawiłe analogie czy przenośnie, aby przekazać komunikat. Wiąże się to niepodzielnie z wspominanymi wcześniej elementami – po co bowiem korzystać z utartych, znanych porównań, kiedy można zaoferować własne?

Zobacz również: iDKHOW – Gloomtown Tour – relacja z koncertu w Warszawie

Dlatego też wieloletni słuchacze na kolejnych albumach doszukają się odwołania zespołu do samych siebie, co zacieśnia charakterystyczny styl muzyków. Dawno, dawno temu w piosence Migraine padały słowa o violent island (pl. wyspa przemocy). Teraz, lata później, na mapie fikcyjnego świata pojawia się wyspa Voldsoy. To tylko jeden z wielu przykładów, jak przenośnie stworzone na potrzeby poradzenia sobie z własnymi problemami zajmują istotne miejsce w twórczości opartej na publiczność.

Naturalnie, można się w tym wszystkim pogubić – na szczęście zespół okazyjnie lituje się nad swoim fandomem i podsumowuje absolutne minimum. Na przykład promując najnowszy album, Clancy.


Ciągłość, czyli o relacji z fanami


Powroty do użytych już motywów, wprowadzonych wcześniej odwołań czy elementów zrozumiałych dla fanów, są ostatnią charakterystyczną dla zespołu cechą. Ciągłość twórczości jest czymś niezwykle ważnym dla słuchaczy, który cenią duet za unikatowe brzmienie, teksty i odróżnienie od mainstreamowych artystów. Ciągłość ta wychodzi na jaw w tysiącu drobiazgów, ale najbardziej widoczna jest w odpowiadających sobie piosenkach. Przykładowo, piosenka Stressed Out z albumu Blurryface, na nowej płycie Clancy posiada swój odpowiednik pod postacią utworu Backslide. Stylistyka teledysku jest niesamowicie podobna, a piosenki korespondują ze sobą zarówno w treści, jak i w brzmieniu.

Podobnie utwór Navigating z najnowszej puli w teledysku opiera się na jednej postaci prowadzącej drugą do konkretnego miejsca. Zakończenie video zmienia jednak tę dynamikę w dokładnie ten sam sposób, jak teledysk piosenki My Blood dwa albumy wcześniej. Co więcej, outro Navigating to powoli wyciszana linia melodyczna wcześniejszego utworu.

Zobacz również: Aurora – What Happened To The Heart? – recenzja albumu

Odwołania można mnożyć i – kolokwialnie mówiąc – serce fana naprawdę może się wzruszyć. Fan service to jedno, ale wysiłek, który jest tak doskonale widoczny w twórczości zespołu na każdym jej poziomie, jest jak prezent. To właśnie fani są w stanie dotrzeć do zakamuflowanych informacji. To na fandom – The Clique – liczy zespół, bez słowa umieszczając na stronie tajemnicze kody do rozwiązania. Ta długoletnia, podtrzymana relacja z fanami sprawia, że brawurowe tworzenie świata – choć nietypowe dla zespołów muzycznych – spotyka się z aprobatą i docenieniem.


Oczywiście wiele – jak nie większość zespołów – pracuje nad wyróżnieniem się, posiada logo, nazwane fandomy i coś unikatowego. Twenty One Pilots jest jednak przykładem grupy, która wykonuje takie manewry na wielką skalę, na przestrzeni lat. Pisząc z perspektywy długoletniej fanki, mogę śmiało powiedzieć: dekada słuchania muzyki zespołu mija, a ja jestem pewna, że nie znalazłam nawet połowy tego, co zostawiono do odkrycia. Niewątpliwie grupa ustawia bardzo wysoki próg wejścia dla nowych słuchaczy. Nie da się jednak zaprzeczyć, że jest to fenomen na skalę światową, który wciąż nie dobiegł końca. Jestem piekielnie ciekawa, co jeszcze odkryje fandom w zostawionych po cichu kodach, zdjęciach, grafikach, listach. Z pewnością wiele pozostaje do odnalezienia.


Fot. główna: Materiał promocyjny albumu Clancy/2024.

Anna Baluta

Jeśli nie odpisuje, to pewnie ogląda serial. Wykształcona amerykanistka, która z premedytacją zapisuje się na kolejne zajęcia z telewizji. Jak nie ogląda to czyta, słucha albumów, czasem przypomni sobie o studiowaniu i pracy - ale to w międzyczasie.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze