Najlepsze filmy z zombie


Powrót Żywych Trupów (1985), reż. Dan O’Bannon


Pierwszego dnia pracy w magazynie artykułów medycznych Freddy przypadkowo uwalnia toksyczny gaz z kanistra należącego do sił zbrojnych USA. Gaz ożywia armię zwłok, które powstają z grobów i zaczynają polowanie na ludzkie mózgi…


Noc Żywych Trupów (1990), reż. Tom Savini


Remake lepszy niż oryginał? To jest możliwe, a dowiodła tego legenda gore i horroru w ogóle – Tom Savini. Jego interpretacja Nocy Żywych Trupów Romero okazała się być znacznie bogatsza zarówno pod względem wizualnym jak i warsztatowym. Była także o wiele straszniejsza od swojego pierwowzoru. Pamiętam, jak będąc małolatem, starszy brat poprosił mnie o nagranie tego filmu na kasecie VHS… Powiedzieć, że nabyłem się traumy, to jak nie powiedzieć nic. Ale było warto, bo to chyba właśnie wtedy zaczęła się moja miłość do tych stworów. Martwi wychodzący ze swych grobów? Najbardziej przerażający koncept w horrorze, z jakim się spotkałem.


Martwica Mózgu (1992), reż. Peter Jackson


Z indonezyjskiej Wyspy Czaszek zoolog przywozi do Newton w Nowej Zelandii nowy gatunek zwierzęcia – małposzczura, który zostaje umieszczony w zoo. Paquita, córka właściciela sklepu, zakochuje się w Lionelu, jednak jego matka nie chce dopuścić do związku syna z tą kobietą. Śledzi zakochanych w zoo, gdzie gryzie ją małposzczur. Po ukąszeniu starsza kobieta zaczyna się dziwnie zachowywać, zapada na tajemniczą chorobę i zmienia się w żądne krwi zombie. Każda osoba ukąszona przez chorą zapada na martwicę mózgu. Wkrótce w miasteczku rozpętuje się piekło, a Lionel i Paquita muszą zapobiec zagładzie.


Scooby Doo na Wyspie Zombie (1998)


W naszym rankingu Najlepsze filmy o zombie znalazło się miejsce także dla animacji. Scooby Doo w swej najlepszej, pełnometrażowej odsłonie? Bez wątpienia. Tajemnicza Spółka mierzy się tym razem z prawdziwym zagrożeniem w postaci zombiaków. W przeciwieństwie do innych przygód Scoobiego, Wyspa Zombie cechuje się ogromnymi pokładami mroczności. Szkoda, że jest to właściwie jedyna część, przy której dorosły widz może się naprawdę dobrze bawić i która nie jest taka do końca child-friendly. Nie wiem czy jest to powszechna wiedza wśród naszych czytelników, ale Wyspa Zombie doczekała się w 2019 roku kontynuacji. Omijajcie ją szerokim łukiem, bo jest okropną padaką.

 

 


28 dni później (2002), reż. Danny Boyle


Brytyjczycy, jak się okazało, też w zombie umiejo. Danny Boyle przy robieniu 28 dni później akurat trafił w rzadko pojawiające się w jego karierze okienko, pozwalające mu na stworzenie dobrego filmu. Żadna inna powstała wcześniej ani później produkcja traktująca o zombie nie zbliżyła się moim skromnym zdaniem tak blisko poziomu Romero w kwestii budowania postaci. Brawa dla scenarzysty – Alexa Garlanda, którego możecie kojarzyć chociażby z Ex Machina. Dostaliśmy również sequel, który kompletnie nie zapadł mi w pamięci poza cholernie tandetnym zakończeniem. Także raczej go nie polecam.


Resident Evil (2002), reż. Paul W.S. Anderson


Przeniesienie gry na język filmowy bardzo często stanowi twardy orzech do zgryzienia. Pierwsza część kultowego Biohazard nie czerpała fabularnie z gier i starała się opowiedzieć własną historię, co zresztą w tym wypadku nie wyszło tragicznie. Niestety, ten jeden, niewinny film, zapoczątkował serię rakotwórczych sequeli, które zatruwały ludzkie organizmy przez ponad dekadę. Na szczęście, Paul W.S. Anderson wraz z Millą Jovovich znaleźli sobie inną serię gier do nieustannego gwałtu – Monster Hunter. I pomyśleć ile ludzi nie musiałoby się dziś martwić o koszty chemioterapii, gdyby studio jednak zdecydowało się na scenariusz Romero…


CZYTAJ DALEJ: NAJLEPSZE FILMY O ZOMBIE


Strony: 1 2 3 4 5 6

K W.

Nie lubi (albo nie umie) mówić zbyt poważnie i zawile o popkulturze. Nie lubi też kierunku, w którym poszedł Hollywood i branża gamingowa. A już na pewno nie lubi pisać o sobie w trzeciej osobie. W ogóle to on mało co lubi.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Ira

O panie, z listy zombie tylko Coś tam żywych trupów pamiętam, jak za dziecka oglądałam i to, pamiętam scenę zaciupania kobiety szpachlą przed ukąszone dziecko.
Zaś Residenta 1 – to ja cenię, lubię ten film. Miał swój klimat – reszta części już były mocno przekombinowane. Serial zaś Żywych trupów hmm może do początków 5 sezonu dotrwałam. Koszone trawniki w końcu zrobiły swoje 😀

Amer

Ciągle na tej stronie przywołujesz White Zombie (1932), kiedy o wiele lepszym filmem z tamtej epoki jest I Walked with a Zombie (1943), zasłużonego zresztą dla horroru reżysera (autor najbardziej cenionego horroru z lat 40. – Cat People).

Do kanonu należą też Żywe trupy w Manchester Morgue (1974), które według aspiracji rzymskiego studia miały być Nocą żywych trupów w kolorze (udało się). No i nie zapominajmy o O miłości i śmierci (1994), udanym mariażu horroru i czarnej komedii.