Najlepsze filmy z zombie


Zombie SS (2009), reż Tommy Wirkola


II wojna światowa. Mieszkańcy okupowanego przez nazistów miasteczka Øksfjord postanawiają rozprawić się z okupantami – uzbrojeni w widły, siekiery i kosy mordują Niemców. Z opresji cało wychodzi jedynie batalion porucznika Herzoga, który uciekł i ukrył się w górach, gdzie dopada ich ciężki mróz. We współczesności region ten odwiedza grupa studentów medycyny, którzy przyjeżdżają do Øksfjord, aby jeździć na skuterach śnieżnych. W wynajętym przez siebie domku znajdują skrzynkę z kosztownościami. Jak się okazuje, jest to przeklęte złoto oddziału Herzoga; naziści jako zombie powracają do życia, aby odzyskać swoją własność.


Zombieland (2009), reż. Ruben Fleisher


Zombieland to w sumie ostatni głośny i przychodowy film z zombiakami w okresie ich – nomen omen – powstania z martwych, zapoczątkowanym w 2002 roku. Wszystko co później, to już pojedyncze wyskoki, gdzie ciężko o coś, co przebiło się do mainstreamu – z kilkoma wyjątkami, rzecz jasna. Zombieland to świetna komedia z zombiakami, która przybiera nieco inny kierunek fabularny i stylistyczny niż wszystko to, co mogliśmy oglądać dotychczas w zombie filmach. Chemia między czwórką głównych bohaterów również robi swoje i tym bardziej żałuję, że twórcy zwlekali aż dziesięć lat, by dostarczyć nam sequel przygód Woodiego, Zuckerberga, La La Land i Małej Miss.


Maraton Filmów Grozy (2011), reż. A. Green, A. Rifkin, J. Lynch, T. Sullivan


Film, który kocham i się tego trochę wstydzę. Bardzo. Bardzo wstydzę. Mój kumpel rzekł kiedyś, że jakby za pięć lat ktoś pokazał mu ten film, byłby przekonany, że ja go nakręciłem. Chillerama to taki Movie 43 świata horrorów. Nie jest to kino wysokich lotów, ale… Są zombie! Zombie-gwałciciele, precyzując, także jeśli czytają nas jacyś chorzy fetyszyści, to Chillerama jest filmem dla was. Dodatkowo, antologię uzupełniają historie Pamiętniki Anne Frankestein, Gejołaki i Spermzilla. Nie oceniajcie mnie.


Wiecznie żywy (2013), reż. Jonathan Levine


Mamy tutaj casus omawianego już Fido. Oglądałem Wiecznie Żywego zaraz po premierze i, no cóż, daleko byłem od pochlebnych opinii. Wydaje mi się jednak po latach, że oceniłem go zbyt surowo i na pewno dam mu drugą szansę. Jest to adaptacja powieści Isaaca Mariona opowiadająca o zombie-chłopaku, który… zakochał się w jak najbardziej żywej dziewczynie.


Szkolna Zaraza (2014), reż. Jonathan Milott, Cary Murnion


Cooties, bo tak w oryginale brzmi tytuł tego filmu, to – jak w przypadku następnej pozycji na tej liście – produkcja, na której bawiłem się wyśmienicie. A z której właściwie nic nie pamiętam. Mój komentarz do oceny na Filmwebie rzecze: Hasa zabawa, fajne, znane drugoplanowe twarze, nawiązanie do LOTR-a i Losta i zombie dzieciaki. Mam nadzieję, że to wam wystarczy, bo mnie zachęciło, żeby sobie film odświeżyć.


Zombie SS 2 (2014), reż Tommy Wirkola


Martin, który przeżył atak nazistowskich zombie, odzyskuje przytomność w szpitalu i dowiaduje się, że przyszyto mu rękę jednego z nich.


CZYTAJ DALEJ: NAJLEPSZE FILMY O ZOMBIE


Strony: 1 2 3 4 5 6

K W.

Nie lubi (albo nie umie) mówić zbyt poważnie i zawile o popkulturze. Nie lubi też kierunku, w którym poszedł Hollywood i branża gamingowa. A już na pewno nie lubi pisać o sobie w trzeciej osobie. W ogóle to on mało co lubi.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Ira

O panie, z listy zombie tylko Coś tam żywych trupów pamiętam, jak za dziecka oglądałam i to, pamiętam scenę zaciupania kobiety szpachlą przed ukąszone dziecko.
Zaś Residenta 1 – to ja cenię, lubię ten film. Miał swój klimat – reszta części już były mocno przekombinowane. Serial zaś Żywych trupów hmm może do początków 5 sezonu dotrwałam. Koszone trawniki w końcu zrobiły swoje 😀

Amer

Ciągle na tej stronie przywołujesz White Zombie (1932), kiedy o wiele lepszym filmem z tamtej epoki jest I Walked with a Zombie (1943), zasłużonego zresztą dla horroru reżysera (autor najbardziej cenionego horroru z lat 40. – Cat People).

Do kanonu należą też Żywe trupy w Manchester Morgue (1974), które według aspiracji rzymskiego studia miały być Nocą żywych trupów w kolorze (udało się). No i nie zapominajmy o O miłości i śmierci (1994), udanym mariażu horroru i czarnej komedii.