Skubaniec – recenzja książki. Kryminał dla dzieci? Jeszcze jak!

Przyznam się szczerze – kompletnie nie czytuję literatury dziecięcej i z reguły nie biorę jej do recenzji. Jednakże po przeczytaniu Skubańca stwierdzam, że może czas zacząć.

Skubaniec to czwarty już tom serii Zwierzęce Zbrodnie autorstwa Anny Starobiniec. Czy znam poprzednie części? Oczywiście, że nie. Przecież wiecie, z kim macie do czynienia, moi drodzy. Czytanie książek wyrwanych z kontekstu to moja specjalność.

Powieść skupia się wokół śledztwa prowadzonego przez Policję Dalekiego Lasu. Na ich terytorium grasuje zwierz, który wyskubuje ptakom pióra. Głównym podejrzanym jest Borsukot – przyszywany syn i były współpracownik Borsuka, jednego z policjantów. Pomimo przytłaczających dowodów Borsuk nie wierzy w winę wychowanka. Jego zdaniem sprawa nie jest taka prosta, zaś Borsukot został w nią jedynie wrobiony. Jego przełożona, agentka Supermysz Rękoskrzydła, nie chce jednak nawet o tym słyszeć. Już dawno zadecydowała, kto weźmie odpowiedzialność za tę serię zbrodni. Mimo tego Borsuk nie daje tak łatwo za wygraną i wciąż szuka innych tropów. Tylko czy słusznie?

Zobacz również: Jak widzę świat… Kubuś i przyjaciele – recenzja książek dla dzieci

Przyznaję się bez bicia – kiedy zobaczyłam kategorię wiekową Skubańca (8+), obniżyłam oczekiwania wobec fabuły. Założyłam, że skoro już takie małe dzieciaczki mogą go czytać, to pewnie śledztwo okaże się dość prostolinijne i łatwe do rozszyfrowania. Nic bardziej mylnego. Sprawa oskubywania ptaków okazała się znacznie trudniejsza niż wyglądała. Trop podrzucany nam od początku, choć długo utrzymywany jako najprawdopodobniejsza wersja wydarzeń, ostatecznie zaczyna się rozjeżdżać z nowymi dowodami. Śledczy są więc zagubieni; czytelnicy zresztą też. Rozwiązanie zaś okazuje się naprawdę nieoczywiste – zwłaszcza jak na książkę dla dzieci – i… zaczepiające o politykę? To to mnie już w ogóle rozbroiło.

Pomijając już fakt, iż skomplikowanie śledztwa przerosło moje oczekiwania, muszę przyznać, że nawet jak na standardy książek dla dorosłych było ono dosyć ciekawe. Zakończenie, jak wspomniałam, zaskoczyło, aczkolwiek miało swoją podbudowę wcześniej. Po prostu bardzo mało o tym wspominano, by pod koniec móc wyciągnąć kartę-pułapkę i wszystko wyjaśnić. Brzmi jak Scooby-Doo? Odrobinkę. Ale skoro schemat działa, to czemu by nie? Ważne, iż zaangażowało czytelnika, a sprawcy nie można się było domyślić ot tak, w połowie książki. Jedyny problem jest taki, iż wszystkie te wyjaśnienia wrzucono dosyć nagle, przez co tworzy się lekki chaos, w którym łatwo się pogubić – zwłaszcza, jeśli jesteś czytelnikiem z dolnej granicy ograniczenia wiekowego tej powieści. Troszkę za szybko to poprowadzono. Niemniej całość była naprawdę wciągająca.

Zobacz również: Lisy nie kłamią – recenzja książki. Nie oceniaj zwierzaka po stereotypach

Zastanawia mnie tylko ta nieszczęsna kategoria wiekowa. Tak, tak, dużo o niej piszę, wiem. Ale serio – ignorując już kompletnie skomplikowaną fabułę, Skubaniec jest po prostu strasznie brutalny jak na książkę dla dzieci. Okaleczanie ptaków? Zagryzanie na śmierć? Dekapitacja? Wyrywanie serc? Czy ja na pewno czytałam tę samą powieść, co osoba wyznaczająca jej grupę odbiorczą? Osiem lat to w mojej opinii trochę za mało. Dziesięć, dwanaście – jak najbardziej. Ale osiem?… Oczywiście jeśli nie doceniam drugoklasistów, to najmocniej przepraszam. Po prostu wydaje mi się, że już O psie, który jeździł koleją było w tym wieku potężnym ciosem, a co dopiero coś takiego. Choć być może standardy się trochę zmieniły, w końcu od czasu, kiedy ja byłam w tym wieku, minęło już kilkanaście lat.

Zostawmy już jednak formalności w spokoju i porozmawiajmy o bohaterach. Jest ich tutaj cała masa, acz najważniejszy z nich to Borsuk Starszy Policji. Zwierzęcy funkcjonariusz ma już swoje lata, zaś po życiowej tragedii, jaka go spotkała, zauważalnie się zapuścił. Kondycja już nie ta, wiecznie chodzi zmęczony, często działa zbyt wolno, nie dba o wygląd. Wszystko wskazuje na to, iż pora na emeryturę. Zanim jednak na nią przejdzie, musi oczyścić z zarzutów swojego przybranego syna i byłego partnera w policji, Borsukota, którego wszyscy oskarżają o bycie Skubańcem bez niepodważalnych dowodów.

Zobacz również: Mniedźwiedź – recenzja książki. A ty co zrobisz, gdy przyjdzie niedźwiedź?

Borsuk, jak na dojrzałego, doświadczonego zwierza przystało, w trakcie śledztwa nie wyciąga pochopnych wniosków i stara się podchodzić do sprawy na chłodno. Da się jednak zauważyć, iż jest delikatnie stronniczy – główny podejrzany to w końcu jego adoptowane dziecko, żadnemu kochającemu rodzicowi nie byłoby łatwo uwierzyć, że jego pociecha została seryjnym zbrodniarzem. Chociaż Borsuk to tylko uczłowieczony futrzak, jego kreacja jest bardziej ludzka niż niejednego faktycznie „ludzkiego” bohatera. Nietrudno z nim sympatyzować, dzięki czemu dość zgrabnie ciągnie on tę historię. Ze wszystkich przedstawionych w Skubańcu postaci to właśnie on jest najbardziej autentyczny.

Skubaniec

Jak zatem ma się sprawa z pozostałymi? Cóż, odrobinkę gorzej. Sporo postaci można zdefiniować (nie w stu procentach adekwatnie, ale z grubsza) zaledwie paroma przymiotnikami. Niemniej jednak w swoich rolach sprawdzają się dobrze, a niektórzy dostają nawet całkiem sensowne redemption arcs. Podobają mi się też imiona/przydomki części zwierząt, nierzadko nawiązujące do ich gatunków lub cech szczególnych. Chociaż sama trochę dziwnie bym się czuła, mówiąc do kolegi per „Ścierwojadzie”, to w świecie przedstawionym całkiem fajnie to działa. Pod tym względem moim faworytem jest chyba Szczurbert.

Zobacz również: Doktor Jekyll i Pan Hyde – recenzja książki. Czas nadrobić kupkę wstydu

Przy omawianiu polskiego wydania aż żal byłoby nie zwrócić uwagi na fantastyczną oprawę graficzną, którą zapewniło Skubańcowi wydawnictwo Dwie Siostry. Powyżej mieliście wprawdzie tylko dwa przykłady ilustracji, ale w książce jest ich całe mnóstwo, co najmniej jedna na rozdział. Wszystkie zaś wykonano w charakterystycznym stylu oraz ładnie dopasowano do wydarzeń fabularnych. Naprawdę mi się one podobały i fajnie dodawały opowiastce klimatu. Tytuły rozdziałów również całkiem przypadły mi do gustu – krótko, zwięźle i na temat opisywały, czego można się spodziewać na kilku kolejnych stronach. Przykład:

Rozdział 25
w którym przestępca zostaje schwytany

Niby nic, taki sobie drobiazg, ale jednak dodaje książce charakterku. Fajny detal.

Zobacz również: Inwazja Jaszczurów – recenzja książki

Podsumowując, Skubaniec to lektura dobra nie tylko dla małych, ale też i dużych. Główne śledztwo okazało się znacznie bardziej skomplikowane oraz angażujące niż początkowo zakładałam. Postacie sprawdziły się dobrze w swoich rolach, zaś główny bohater wzbudził sympatię, dzięki czemu przyjemnie się za nim podążało. Całości dopełniły zaś świetnie ilustracje, ciekawe imiona oraz pocieszne tytuły rozdziałów. Cieszę się, iż postanowiłam sięgnąć po tę książkę i jeśli pojawią się kolejne części, to je również chętnie sprawdzę.


Skubaniec okładka

Autor: Anna Starobiniec
Tłumaczenie: Agnieszka Sowińska
Wydawca: Dwie Siostry
Premiera: 24 sierpnia 2022 r.
Oprawa: twarda
Stron: 296
Cena: 44,90 zł


ŚLEDŹ NAS NA IG
https://instagram.com/popkulturowcy.pl

Powyższa recenzja powstała dzięki współpracy z wydawnictwem Dwie Siostry

Plusy

  • Ciekawe, nieprzewidywalne śledztwo, które przerosło moje oczekiwania
  • Sympatyczny główny bohater
  • Fantastyczna oprawa graficzna oraz fajne detale, takie jak tytuły rozdziałów czy imiona bohaterów

Ocena

8 / 10

Minusy

  • Plot twist wyjaśniany ciutes zbyt chaotycznie
  • Mało głębi u bohaterów pobocznych
Patrycja Grylicka

Zapalona fanka Far Cry 5 oraz książek Stephena Kinga. Zna się na wszystkim po trochu i na niczym konkretnie, ale robi, co może, żeby w końcu to zmienić i się trochę ustatkować.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze