Fałszywy feminizm, czyli jak zgubiliśmy kobiecość na rzecz miecza i topora

Gdzieś w drodze walki o prawa kobiet i równość płci w zdominowanym przez mężczyzn show-biznesie zagalopowaliśmy się trochę i przekroczyliśmy granice absurdu. Zniknął pierwotny cel, a do tego nagle okazało się, że bycie feministką jest po prostu modne. Nic więc dziwnego, że wytwórnie filmowe chcąc dogonić wszechobecne trendy, zaczęły zastępować męskie role kobiecymi. 

Czy im się to udało? No tak. Czy zrobili to dobrze? No niekoniecznie, bo zamiast faktycznie promować równouprawnienie, producenci filmowi popadli w fałszywy feminizm. Chcąc wprowadzić więcej kobiecych postaci w praktyce zgubili całą kobiecość na rzecz miecza, topora i silnych ramion.

Zobacz również: Poprawność polityczna właśnie osiągnęła następny level

Pisanie męskiej postaci i w ostatniej chwili obsadzenie w ich roli kobiety zwyczajnie nie działa. W nowych produkcjach zrobiło się tego za dużo i coraz mniej się to podoba. Naprawdę nie potrzebujemy żeńskiej wersji Indiany Jonsa, bo mamy od tego Larę Croft. Kobieta w roli Bonda? A czy zamiast tego, nie możemy po prostu stworzyć nowej, kultowej postaci, gdzie główna rola od początku będzie żeńska? Jak z resztą sugerował sam Daniel Craig, czyli odtwórca roli agenta 007.

Doktor Who też nagle reinkarnował się jako kobieta i nawet nie chodzi o to, czy zrobiono to dobrze, ale czy to naprawdę było konieczne? Potrafię znaleźć kilka tytułów, gdzie zmiana płci wyszła świetnie, ale zastanawia mnie, czy ktoś faktycznie miał na to jakiś pomysł, czy trzeba było iść za trendami, a produkcja udała się tylko dlatego, że za pisanie scenariusza przypadkiem zabrał się ktoś z wizją.

Kiedy dowiaduję, się kolejna kultowa postać będzie przechodzić płciową transformację, to zaczynam się zastanawiać, czy to przypadkiem nas, kobiet, nie obraża. Zrobienie od zera żeńskiej postaci, którą wszyscy pokochają jest za trudne, czy jak? Nie czuję się wyróżniona, kiedy czytam, że Jack Sparrow w nowej części Piratów z Karaibów zostanie zastąpiony przez kobietę, tylko zażenowana.

Zobacz również: Nie lubię Pierścieni Władzy, więc jestem… rasistą?

Fot. Ferrari Press/East News

Dlaczego nikt nie wpadł na pomysł aktorskiej wersji Odlotowych Agentek? Tam od początku główne trio to kobiety. Albo W.I.T.C.H., znowu drużyna dziewczyn, a komiks jest właśnie wydawany na nowo w grubych, ciężkich tomach zbiorczych. Naprawdę nie możemy wykorzystać, tego, co już mamy? Albo lepiej, stworzyć coś nowego właśnie z myślą o dobrze zrobionej silnej, kobiecej postaci?

Tylko nie mylmy proszę silnej z umiejącą walczyć. Danie kobiecie miecza i wypuszczenie w świat ze słowami: Musisz ocalić królestwo, nie zrobi z niej nagle dobrej, niezależnej i SILNEJ postaci, a scena w której w pojedynkę powstrzyma cały oddział wojska, nie sprawi, że widzowie będą pod wrażeniem jej potęgi. Postać będzie niewiarygodna, jak Mizu z Niebieskookiego Samuraja, bo chociaż serial podbił moje serce, a główna bohaterka naprawdę jest świetnie napisana, to całość psuje jej zadziwiająca zdolność do regeneracji i ignorowania ran, po których nie powinna stać prosto, a co dopiero biegać i machać kataną.

Autor: Michael Green i Amber Noizumi/Netflix

Mamy więc za dużo sztucznych transformacji, które nikomu nie są potrzebne. Producenci filmowi robią kiepskie ekranizacje, ze źle dobranymi bohaterami i obsadą. Nieudolnie próbują promować nam obraz silnej i niezależnej kobiety, która świetnie się bije, ale chyba przeszła po drodze lobotomię, bo kompletnie nie ma charakteru, a jak tylko ktoś im taki twór skrytykuje i powie, że mu się nie podobało, wywieszana jest flaga z napisem “szowinista” i człowiek dostaje bana.

Zobacz również: Ms Marvel – recenzja pilota. Friendly Neighborhood Kamala

I tutaj właśnie dochodzimy do kolejnego absurdu. Dla przykładu weźmiemy The Marvels – film zrobiony przez kobiety, dla kobiet, który spotkał się z krytyką ze strony… No właśnie – KOBIET, a za swoją porażkę twórczyni i tak wini mężczyzn i w ogóle widzów. Czy te szaleństwo się kiedyś skończy? Naprawdę nikt nie widzi, że spadająca oglądalność i rosnące niezadowolenie fanów, nie ma nic wspólnego z patriarchatem i rzekomą nienawiścią mężczyzn do kobiet, tylko tego, że nowe produkcje były po prostu kiepsko zrobione?

„Outlander”, fot. Starz

W popkulturze mamy przecież tyle wspaniałych przykładów silnych kobiet, które nie biegały w zbroi i nie machały mieczem. Ich siłą był niezłomny charakter, wierność ideałom, to, jak radziły sobie z przeciwnościami losu. Cierpliwość, z jaką dążyły do swoich celów nie zatracając siebie, swojej delikatnej natury i kobiecości. Ich siła kryła się w łagodnej naturze i dobrym usposobieniu. Świetnym przykładem będzie Doktor Quinn, Claire Randall z Outlandera, i chyba wszystkie kobiety z Downton Abbey, a żadna z nich nie próbowała zawojować świata mieczem i toporem. Używały swojej wiedzy, sprytu i inteligencji.

Zobacz również: Obiecująca. Młoda. Kobieta. – recenzja filmu. Jej patoreakcja

Wyobrażenie silnej i niezależnej kobiecej postaci zmieniło się w ostatnich latach i to dobrze. Powinny były się zmienić, tak jak czasy w których żyjemy. Dzięki feministkom kobieta lekarz nie jest już niczym dziwnym. Możemy studiować, co chcemy, i pracować w takiej branży, w jakiej chcemy. Dla nowych pokoleń panie w mundurze to norma i to jest wspaniałe. Dlatego tak drażni, że Hollywood zabrał się do pokazywania kobiet w nowych rolach tak nieudolnie.

Przede wszystkim  scenarzyści zapomnieli, że te bohaterki są kobietami. Zapomnieli o tym co, jak pisałam wyżej, stanowiło o kobiecej sile. Wywalili delikatność, subtelność i wrażliwość, wierząc, że zastąpią to mięśniami i że to wystarczy.

Czekam, więc dnia w którym wytwórnie filmowe przestaną bawić się poprawność polityczną i udawać, że płciowe transformacje to współczesna definicja feminizmu. Czekam na nowe, wspaniałe kobiece postacie i ich historie. Jesteśmy wystarczająco dobre, żeby dostać nową rolę zamiast pożyczonej.

Angelika Mańczuk

Zakochana w fantastyce tak bardzo, że zaczęła tworzyć własną. Uwielbia książki, komiksy, dobrze zrobione animacje i gry komputerowe z wciągająca fabułą, chociaż kompletnie nie umie w nie grać. Uzależniona od kawy i dobrej muzyki. Nadal czeka na list z Hogwartu.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze