Przegląd retro platformówek 3D

Miłośnicy platformówek, w ostatnim czasie nie mają powodu do narzekań. Na przestrzeni kilku lat ukazały się zarówno remaki kultowych serii, kontynuacje, jak i całkowicie nowe produkcje. Przyjrzyjmy się zatem najciekawszym tytułom, które po prostu warto znać i wystawią waszą zręczność oraz cierpliwość na próbę.


Powrót do przeszłości


Początków trendu możemy szukać w 2017 roku. Na PlayStation 4 wyszła wtedy kolekcja Crash Bandicoot N. Sane Trilogy od studia Vicarious Visions. W skład paczki wchodziły trzy gry z serii o jamraju. Remake ten był bardzo wierny oryginałowi, który cechował wysoki poziom trudności, szczególnie w pierwszej części. Ulepszona grafika i animacje, dodanie osiągnięć oraz responsywne sterowanie to najważniejsze zmiany. Sam gameplay okazał się jednak ponadczasowy, dzięki czemu platformówka sprzedała się w ponad 10 milionach egzemplarzy.

Zobacz również: Dying Light 2 – Recenzja gry. Światełko nadziei

Crasha można w skrócie scharakteryzować jako korytarzowego platformera, gdzie naszym celem jest niszczenie skrzynek i zbieranie znajdziek. Rozgrywka w każdej kolejnej części jest coraz bardziej różnorodna i tak w dwójce mogliśmy na przykład. śmigać z jetpackiem, zaś w trójce wcielić się w Coco (siostrę głównego bohatera) i pokonywać etapy na skuterze wodnym bądź tygrysie Purze.


Wąsaty exclusive


W październiku tego samego roku, ukazał się jeden z najlepszych tytułów na wyłączność Nintendo Switch. Mowa oczywiście o hydrauliku z włoskim rodowodem, czyli Super Mario Odyssey. Tym razem nie odwiedzamy Grzybowego Królestwa, lecz światy które są wzorowane na znanej nam rzeczywistości. I tak przemierzymy pustynie czy pokryte śniegiem mroźne lokacje. Całość świetnie się broni projektem poziomów, a także licznymi mechanikami z których nasz protagonista może skorzystać. Największą innowacją jest przejmowanie kontroli nad napotkanymi stworami, rzucając w ich stronę czapką. Na podobnej zasadzie zbudowano moduł kooperacji, bowiem jeden gracz przejmuje stery nad Marianem, a drugi porusza się kapeluszem. Jeżeli chodzi o technikalia, to warto pochwalić Odyssey za całkiem ładną grafikę (jak na Switcha) i 60FPS, również w trybie mobilnym. Nadmienię, że platformówka zyskuje przy zabawie na telewizorze, bowiem wtedy joycony pokazują pełnię swojego potencjału w tej hybrydowej konsoli.

Platformówka Mario
Rzut nakryciem głowy

Jaszczur na deskorolce


Z rokiem 2018 światło dzienne ujrzał kolejny odrestaurowany klasyk epoki PSX-a, a mianowicie Spyro Reignited Trilogy. Analogicznie do opisanych wyżej przygód torbacza, otrzymaliśmy odnowioną trylogię, poddaną gruntownej renowacji. Poprawiono grafikę oraz kontrolę postaci, między innymi wsparcia doczekały się gałki analogowe, które nie były standardem w pod koniec ubiegłego wieku. W produkcji studia Toys for Bob wcielamy się w pociesznego, fioletowego smoka. Przemierzamy kolejne, zróżnicowane etapy, a celem będzie uratowanie naszej gadziej rodziny – odczarowując zaklęte posągi i kolekcjonując smocze jaja. Na dodatkową uwagę zasługują obecne w platformówce mini-gry, takie jak wariacja na temat hokeja, czy wyścigi po torze pełnym przeszkód. Mnie samemu najbardziej podobały się wizyty w skateparku i starcia z groteskowymi bossami. Muszę także pochwalić oprawę audiowizualną, bowiem cała trylogia Spyro cieszy oko bogatym w szczegóły otoczeniem. W najmłodszej części poza Spyro pokierujemy na przykład pingwinem Sierżantem Lotem, czy też kangurzycą Sheilą. Znacznym, współczesnym ułatwieniem jest dodana do gier mapa, dzięki której nie sposób się zgubić.

Zobacz również: Spyro Reignited Trylogy – recenzja gry. Wielki powrót fioletowego smoka!

Platformówka Spyro
Ognisty skateboarding

Międzygatunkowa przyjaźń


Druga część Yooka-Laylee, czyli Niezdobyta Forteca, rozwinęło znaną z poprzedniczki konwencję platformówki 3D. Jak to twórcy określają, tytuł jest „hybrydą” gry trójwymiarowej oraz 2.5D. W grze kierujemy kameleonem Yooka i siedzącym mu na plecach nietoperzem Laylee. Skojarzenia z Banjo-Kazooie są jak najbardziej na miejscu. Podobnie jak w hicie studia Rare, przyjdzie nam pokonywać kolejne lokacje, rozwiązywać proste zagadki, czy unikać pułapek. Uwagę przykuwa ścieżka dźwiękowa, bowiem jej twórcami są Grant Kirkhope i David Wise znani głównie z oprawy audio w Donkey Kong Country. Postacie w grze mają przypisane umiejętności. I tak Laylee potrafi w powietrzu pokonywać małe dystanse na skrzydłach, zaś Yooka cechuje język, za pomocą którego przyczepia się do różnych powierzchni. Naszym głównym celem jest dotarcie do tytularnego Leża i pokonanie pszczołopodobnego Capitala B. Aktualnie, do 10 lutego można produkcję odebrać za darmo na Epic Game Store, toteż nic nie stoi na przeszkodzie, żeby bezpłatnie przetestować tego platformera.

Zobacz również: Yooka-Laylee i Niezdobyta Forteca – recenzja gry. Fantastyczna platformówka, której nikt się nie spodziewał

Yooka-Laylee
Niezdobyta Forteca

Gatunkowe Dark Soulsy


Wspomniane wcześniej studio Toys for Bob, po sukcesie Spyro Reignited Trilogy, dostało wolną rękę, na nową grę z jamrajem w roli głównej. Crash Bandicoot 4: Najwyższy czas jest świetnym przykładem jak rozwinąć koncept z końcówki lat 90-tych. Dla mnie (weterana serii) to jeden z najtrudniejszych i najbardziej satysfakcjonujących tytułów w jakie grałem. Poza świetnym level designem, gra broni się fenomenalną grafiką, zwłaszcza na mocniejszych wersjach konsol, gdzie śmiga z prędkością 60 klatek na sekundę. Gameplay jest zróżnicowany, bo kierujemy nie tylko Crashem, ale też Tawną (dziewczyną głównego bohatera), Dingodilem, a nawet samym Neo Cortexem. Wszystkie postacie mają własny zestaw ruchów. Fabuła choć nieco naiwna, sprawnie motywuje nas do rozbijania kolejnych skrzynek i zbierania owoców wumpa. Platformówka co chwile testuje naszą nieustępliwość, bowiem giniemy często i gęsto. Choć z czasem nabieramy wprawy w poruszaniu się Crashem i ferajną, to rosnący poziom trudności nie pozwala nam się nudzić. W trakcie zabawy zdobywamy też moce, które urozmaicają rozgrywkę np. o spowolnienie czasu.

Zobacz również: Najlepsze Gry 2021 Roku

Platformówka Crash
Maska spowalniająca upływ czasu

Odgrzewany kotlet w pysznej panierce


Wydane równo rok temu Super Mario 3D World + Bowser’s Fury stanowi w połowie rewizję gry z Wii U, a po części nową jakość. W przeciwieństwie do Super Mario 3D All-Stars, najnowsze przygody hydraulika na Nintendo Switch nie są zwykłym, emulowanym portem, a pełnoprawną konwersją. Do pełnej kolekcji brakuje już tylko Super Mario Galaxy 2. Ale do wróćmy do opisywanej gry. W Super Mario 3D World możemy bawić się w maksymalnie 4-osobowej kooperacji, a naszym zadaniem jest – klasycznie – pokonanie Bowsera. W drodze do tego celu zwiedzimy sporo różnorodnych światów, wejdziemy w skórę Toada, czy też rozwiążemy proste zagadki środowiskowe.

Najciekawszym elementem zestawu jest jednak całkiem nowe Bowser’s Fury. To kompletnie inna platformówka, która stawia na otwarty świat, gdzie odwiedzamy tematyczne wyspy. Głównym motywem jest zbieranie złotych słoneczek, które uruchamiają specjalne latarnie. W trakcie zabawy, musimy oczyścić spaczenie spowodowane przez Bowsera i pomogą nam w tym specjalne kostiumy. Z ich pomocą Mario otrzymuje nowe moce, jak choćby niewrażliwość na ataki.

Bowser's Fury
Ze spaczonym Bowserem nie ma żartów

Spotkanie po latach


Mające pół roku temu premierę, Psychonauts 2 z miejsca podbiło serca graczy i recenzentów. Ponownie wcielamy się w sympatycznego Razputina Aquato i będziemy szperać w umysłach innych osób. Raza poznajemy, kiedy już dołączył do elitarnego grona Psychonautów, jednak nad organizacją zbierają się czarne chmury. Do jej szeregów dostał się szpieg, zaś szef po odbiciu z rąk antagonistów zaczął się dziwnie zachowywać. Naszymi poczynaniami postaramy się przywrócić agencji jej dawny blask, przemierzając surrealistyczną krainę i pomagając napotkanym indywiduom.

Nasz protagonista jest potężnym telepatą i poza wnikaniem w świadomość innych potrafi między innymi korzystać z telekinezy, pirotechniki, czy wreszcie spowolnienia czasu. Na całą kampanię składają się zarówno misje wymagające zręczności, ale i całkiem sporo interaktywnych puzzli. Obserwując akcję z widokiem zza pleców bohatera, przyjdzie nam eksplorować rozległe uniwersa, walczyć z nietypowymi przeciwnikami, czy wreszcie unikać licznych pułapek i przeszkód.

Platformówka Psychonauts
Ekipa w komplecie

We dwoje raźniej


Studio Hazelight zapisało się w pamięci graczy rewelacyjnym, kooperacyjnym A Way Out. Przygodowa ucieczka z więzienia dla dwóch graczy była hitem i do tej pory pojawia się w zestawieniach najlepszych gier co-opowych. W 2021 roku, ponownie pod egidą Electronic Arts ukazało się It Takes Two. Mające doświadczenie w produkcji tytułów dla dwóch graczy studio przygotowało tym razem wesołą, acz niełatwą przygodę.

Zobacz równieżIt Takes Two – recenzja gry. Bo do tanga trzeba dwojga

Wraz ze znajomym (to tytuł wyłącznie dla dwóch graczy) przyjdzie nam objąć panowanie nad zabawkowymi lalkami. W trakcie przygody zwiedzimy całkiem spore domostwo, podzielone na takie obszary jak ogród, czy warsztat samochodowy. Niech was nie zmyli cukierkowa oprawa produkcji. Poziom trudności w platformówce jest dosyć wysoki i wbrew pozorom nie jest to lekkostrawna gra dla dzieci. Postacie różnią się zdolnościami, a ponadto każdy etap wymaga innego podejścia. Można za to rywalizować w obrębie mini-gier. Na plus na pewno zalicza się bezpłatny dostęp do gry. Za pomocą „Friend’s Passa” możliwa jest rozgrywka nawet, gdy druga osoba nie posiada własnej kopii gry. Chociaż gra nie oferuje cross-platformowego multiplayera, to możliwa jest zabawa międzygeneracyjna na sprzęcie tego samego producenta, czyli PS4/PS5 i XBOne/XSX.


Spojrzenie w przyszłość


Jak widać trójwymiarowe platformówki z niszowego gatunku, wyrastają obecnie na całkiem reprezentatywną gałąź w branży gier. Coraz więcej developerów próbuje uszczknąć sobie kawałek z tego lukratywnego tortu. Obecnie najbardziej brakuje mi „imprezowych” zręcznościówek. Jasne, są dwie części Overcooked, jest polskie Tools Up!, a na Switchu można pograć w różne Mario Party. Mnie jednak brakuje remake’u kultowego Crash Basha, w którym utopiłem dziesiątki godzin na wysłużonym „szaraku” (PS1).

Z nadzieją można za to spojrzeć w przyszłość, bowiem w tym roku zagramy w takie hity jak Sonic Frontiers czy reboot Kangurka Kao! Do tej pory pamiętam jak zbierałem dukaty w drugiej części rodzimej produkcji, żeby przekupić bosmana. Cieszy mnie powrót tej marki, bowiem w swoich czasach Kangurek Kao całkiem nieźle reprezentował nasz, krajowy game dev. Już nie mogę się doczekać świeżego tytułu, z rodzimego studia studia Tate Multimedia. Podobnie jak i tego co przyniesie cały rok 2022. A wy, na co najbardziej czekacie?

Kangurek Kao
Wielki powrót kultowej platformówki
Piotr Konopnicki

Psychofan SteamPunku, dla którego nie ma "za trudnych" gier. Z zamiłowania strateg, z przekonań - lokalny patriota.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze