Biały piasek – recenzja. Brandon Sanderson w komiksie

Brandon Sanderson to twórca odłamu high fantasy, rozpoznawalny przez niebagatelną objętość swoich powieści, w których znaleźć można wizjonerskie i dopieszczone w detalach fantastyczne światy, tworzone z charakterystycznym dla Sandersona rozmachem. Wśród grubych tomiszczy znajduje się jeden nietypowy wyjątek – Biały piasek, powieść wydana jako komiks. Jak ambitna wyobraźnia autora poradziła sobie na kartach powieści graficznej?


Na początek trochę historii:

Biały piasek, jak się okazuje, to pierwsza powieść Sandersona, którą pisał przez dobre trzy lata, jednocześnie pracując jako misjonarz w Korei. Zaczęło się od wizji w głowie, przedstawiającej ludzką dłoń wystającą z piasku. Za pośrednictwem tej skromnej inspiracji Sanderson utworzył cały fantastyczny świat podzielony na dwie krainy: Dniostronę, skąpaną w gorącym blasku jasnej gwiazdy i Cieniostronę, którą spowija zamglona ciemność.

Choć była to pierwsza powieść Brandona, którą pokochał całym sercem, wiedział doskonale, że nie stanowi dzieła wybitnego, a tym bardziej niezbyt oryginalnego – jak sam pisze we wstępie Białego piasku, historia była po części Diuną, Kołem Czasu i Nędznikami. Zamknął ją zatem w szufladzie i zajął się pracą nad następnymi książkami. Gdy miał już na koncie kolejnych pięć, powrócił do niedokończonego Białego piasku, tym razem podchodząc do tematu z masą nowych, iście Sandersonowskich pomysłów. Wyszła mu z tego rewelacyjna powieść, która, niestety, nigdy nie została wydana.

Parę lat później na rynku objawiła się debiutancka powieść Brandona, Z mgły zrodzony. Świetne przyjęcie i multum pozytywnych recenzji stanowiły przepustkę do kariery pisarza. Tymczasem Biały piasek spokojnie czekał w szufladzie na swoją kolej. Wtedy znienacka pojawiło się wydawnictwo Dynamite, szukające ciekawej powieści do zaadaptowania w komiks. I tak, przy współpracy ze scenarzystą Rikiem Hoskinem, Sanderson stworzył to…

Biały piasek
Biały piasek, wydawnictwo Mag

Na planecie Taldain mieści się piaszczysta wyspa zwana Dniostroną, zamieszkiwana przez liczną ludność różnych profesji i kultur. Wśród nich jest zakon mistrzów piasku, ludzi odzianych w charakterystyczne białe płaszcze, władających tajemniczymi mocami pozwalającymi kontrolować piasek. Nasz bohater, Kenton, jest jednym z nich, i jak się okazuje, w hierarchii stoi na samym dole, jako największa niedojda niepotrafiąca ujarzmić ziarenka piasku.

Zobacz również: Saga Barsoom – recenzja. 10 tomów przygód (nie tylko) Johna Cartera na Marsie

Kenton ma jednak swoje zalety: świetnie włada mieczem, jest doskonałym assasynem, szybkim i zwinnym, co w połączeniu z dziarskim charakterem i ambicjami stanowi mieszankę wybuchową. Nic nie zmienia jednak faktu, że pozostali mistrzowie nim pogardzają. Życiowa sytuacja chłopaka zmienia się diametralnie, gdy w niespodziewanym najeździe barbarzyńskiego plemienia wszyscy mistrzowie zostają wymordowani. Jedynie Kentonowi udaje się ujść z życiem.

Biały piasek
Biały piasek, wydawnictwo Mag

Muszę się do czegoś przyznać, choć to lekki wstyd. Mianowicie – kompletnie nie czytam komiksów. Ostatnie moje zetknięcie z tym rodzajem powieści miało miejsce jakieś 8 lat temu, gdy jako młodziak czytałem Kaczora Donalda (uważam, że to były świetne komiksy). Nie znam się zatem zupełnie na książkach graficznych i przed przeczytaniem Białego piasku czułem poważne obawy, czy nie zderzę się ze ścianą. O dziwo twór Sandersona stanowił idealną przekąskę dla niedoświadczonego czytelnika i chyba nieco odnowił w moim sercu płomień miłości do komiksów.

Zobacz również: Wujek Sknerus i Kaczor Donald, tom 9 i 10 – recenzja komiksu. Ależ to była przygoda...

Jak już wspomniałem we wstępie, rozmach z jakim autor tworzy swe fantastyczne światy jest niebotyczny i niestety, w szczupłej książeczce liczącej 160 stron brakuje nieco miejsca, by przyjrzeć się gromie detali i zasad rządzących planetą Taldain. Zostajemy zatem wrzuceni w wir wydarzeń, niezupełnie pojmując, gdzie się znajdujemy i kim są bohaterowie. Brakuje kilku przystanków, w których moglibyśmy zwolnić i poznać nieco bliżej świat Białego piasku. Na kartach zwykłej powieści dostałbym to w postaci szerokich opisów, w komiksie tymczasem muszę się obejść ze smakiem.

Mam też nieprzyjemne wrażenie, że takie spłycanie świata oraz uszczuplanie głównych wątków nieco infantylizuje całość. Powieści Sandersona są epickie i genialnie przemyślane, tymczasem Biały piasek to niestety nieco niefrasobliwa historyjka dla młodzieży z ubogo przedstawionym uniwersum.

Zobacz również: Cyberpunk 2077. Jedyna oficjalna książka o świecie gry – recenzja

Mimo wszystko opowieść jest ciekawa, a reguły rządzące Taldainem otwierają przed nami multum możliwości. Fabuła rozwija się prędko, rozpoczynając motyw podróży, poznajemy nowe kultury, nowe miejsca i postacie – których, niestety, jest tu wrzucone trochę za dużo, co wprowadza lekki chaos. Zupełnie znienacka pojawiają się bohaterzy, których motywacji i mocy nie znamy, a zostają przedstawieni jako ważne dla fabuły osobistości. Ponownie zabrakło mi doinformowania, rozszerzenia historii. Biały piasek to miła rozrywka, ale nie potrafi zaangażować czytelnika w historię.

Mimo pewnych wad ciężko jednak nie docenić tak ważnych elementów komiksu, jak obrazy. Kreska Juliusa Gopeza jest oryginalna i charakterystyczna, uzupełnia wydźwięk całości i wprowadza namacalny klimat. Różnorodność miejsc akcji daje rysownikowi pole do popisu, które wykorzystuje w świetnym stylu, nie szczędząc nam wyrazistych szczegółów i przyjemnych dla oka kolorystycznych kontrastów.

Zobacz również: Heartstopper. Tom 2 – recenzja komiksu. Perypetii Nicka i Charliego ciąg dalszy

Biały piasek
Biały piasek, wydawnictwo Mag

W Polsce Biały Piasek możemy czytać dzięki wydawnictwu Mag, które stanęło na wysokości zadania i zaprezentowało komiks najwyższej jakości. Niestety, całokształt jako produkt ma jeden istotny minus – serię podzielono na trzy części liczące około 160 stron. Dla czytelnika chcącego zagościć je wszystkie na swojej półce stanowi to dość niewygodny wydatek, a przecież bezproblemowo można by zmieścić powieść w dwóch szerszych tomach. Tym bardziej, że po przeczytaniu pierwszego pozostał we mnie niedosyt – historia nie zdążyła się jeszcze na dobre rozkręcić, gdy musiałem ją przerwać.

Zobacz również: Strażnicy Galaktyki, tom 1 – recenzja komiksu

Podsumowując, Biały piasek to ciekawe zetknięcie z literaturą Sandersona, spojrzenie na jego niesamowitą wyobraźnię z nieco innej strony, z uzupełnieniem w postaci charakterystycznych obrazów Gopeza. To ciekawa rozrywka pozwalająca zabarwić nudny wieczór, niestety nieco marnująca potencjał ogromnego świata i Sandersonowej wizji.

Dla mnie – jako że nie czytałem komiksów od 8 lat – Biały piasek stanowił przyjemną odskocznię od zwykłej literatury i zaskakująco dobry powrót w zapomniane rejony. Sandor Branderson nie zawiódł.

Plusy

  • Ambitnie wykreowany fantastyczny świat
  • Oprawa graficzna nadająca klimat opowieści

Ocena

6 / 10

Minusy

  • Historia na potrzeby komiksu została skrócona i uproszczona
  • Książka jest do przesady krótka, uchyla tylko rąbka całości i zbyt szybko się kończy
Karol Żołowicz

Zawsze chętny do dyskusji o popkulturze, fanatyczny bibliofil i miłośnik filmografii. Wychowany na horrorach ubiegłego wieku, obecnie rozmiłowany w literaturze fantastyki i grozy. Kocha Lovecrafta, filmy z Willemem Dafoe, ciszę oraz pączki bez nadzienia.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze